Ażurowe bombki

Trzy tygodnie mnie tu nie było! Strasznie Was za to przepraszam :( Ostatnio zaangażowałam się w kilka większych projektów, które pochłaniają bardzo dużo mojego czasu. Bywały dni, że nie miałam chwili by sięgnąć po szydełko ani nawet włączyć komputer, żeby poprzeglądać znajome blogi. Ale! Jedna z tych większych rzeczy już za mną i dziś przybliżę Wam, co robiłam :)

Otóż, jakiś czas temu pojawił się pomysł, by zorganizować warsztaty z dziergania. A żeby nie było to takie dzierganie bez celu, uznałam, że będziemy dziergać bombki :) Więcej o samych zajęciach napiszę Wam w kolejnym poście, dzisiaj będzie o samych ozdobach. Więc prawdę mówiąc, sama wcześniej nie wiedziałam, jak powstają takie cudeńka. Myślałam, że trzeba podążać za jakimś specjalnie rozrysowanym schematem, który tworzy dwie połówki kuli, które następnie łączymy i krochmalimy. Na szczęście przeglądając internet w poszukiwaniu tych mitycznych schematów trafiłam na informację na jednej ze stron, że autorka robi takie bombki po prostu robiąc dwie małe serwetki i łącząc ich obwody. No, to brzmiało już znacznie lepiej, więc chwyciłam wszystkie moje serwetkowe gazetki (bardzo cieszyłam się, że zgromadziłam ich aż tyle) i zaczęłam je przeglądać w poszukiwaniu serwetek, które pasowałyby na święta. I w ten sposób powstało 7 bombek w różnych rozmiarach, kolorach i rzecz jasna – z różnych wzorów :) Oto one :)

116b Lace christmas ballDuże i małe, czerwone, białe i kolorowe….
116c Lace christmas ball…wszystkie ręcznie robione na szydełku :)

Mimo tego, że wystarczy zrobić dwie serwetki i je połączyć, trochę czasu zajęło mi opracowanie metody, która dałaby idealną bombkę. Pierwszym problemem była kleistość krochmalu – wszystkie bombki były krochmalone na nadmuchanym baloniku. Jednak nie wzięłam pod uwagę tego, że krochmal nie tylko usztywnia robótkę, ale i przyklei ją do balonika. Gdy zrobiłam pierwszą serwetkę, po prostu przedziurawiłam balonik, by zeszło z niego powietrze i żebym mogła wyciągnąć go z utrwalonej robótki. Więc, balonik zapadł się do środka, przyklejona do niego bombka zapadła się do środka i ja też prawie miałam zapaść jak to wszystko zobaczyłam :D Efektem była super-krzywa bombka, która jest idealnym dowodem na to, że nie wszystko udaje się za pierwszym razem.

116a Lace christmas ballZdjęcie było robione o wiele wcześniej niż pozostałe i na innym tle, dlatego wygląda inaczej. Niemniej – krzywiznę prezentuje doskonale :)

To była wtopa… Druga bombka przed spuszczeniem powietrza została już odklejona od balonika szydełkiem i nie odniosła żadnych obrażeń. Sam krochmal też okazał się problematyczny – ten gotowany w domu, ze skrobi ziemniaczanej, zawsze wychodził trochę inaczej, przez co jedna bombka była sztywniejsza od drugiej. Poza tym, bombki nim utrwalone po jakimś czasie miękły, jakby wyciągały wilgoć z powietrza i w ten sposób rozpuszczały krochmal. Szukałam więc w sklepach gotowego krochmalu, żeby każde utrwalenie było takie same. I naprawdę sporo się naszukałam – w Rossmannach obsługa najczęściej w ogóle nie wiedziała, co to jest krochmal! Ja nie wiem, to młode pokolenie… ;) Ostatecznie udało mi się znaleźć butelkę Ługi w jednym z poznańskich supermarketów. Muszę tam wrócić i zrobić zapasy :)

116d Lace christmas ballA tutaj ta sama bombka usztywniona Ługą :) Od razu inaczej!
116e Lace christmas ball

Kolejnym problemem był balonik. Do pierwszych kilku bombek korzystałam z balonów normalnej wielkości, takich, które po nadmuchaniu są wielkości ludzkiej głowy. Były jednak trochę za duże, przez co trudno wyciągało się je przez małe oczka niektórych serwetek, a dodatkowo w pierwszej fazie nadmuchiwania (a te bombki są takie małe, że pierwsza faza wystarczała) przyjmowały kształt jaja, a nie kuli.

116f Lace christmas ballTa-dam, wielkanocne jajko jak się patrzy!

Musiałam kupić mniejsze baloniki. Cudownym niemal zbiegiem okoliczności okazało się, że bardzo blisko mojego miejsca zamieszkania jest… hurtownia balonów! Do tej pory nie miałam o niej pojęcia :) I oczywiście była zaopatrzona w baloniki, które maksymalnie mają po 13cm średnicy, więc nadawały się doskolane :) Kupiłam od razu całą paczkę (100szt, 12zł) i zaczęłam testować kolejne bombki.

116g Lace christmas ballZupełnie inaczej to wygląda, co? :) To w ogóle moja ulubiona bombka, wzór prezentuje się super!
116h Lace christmas ballI tutaj jeszcze mniejszy kaliber

Ale ale… Zauważyłam jeszcze jeden problem! Nie wiem, czy widać to na powyższych zdjęciach, ale czasami krochmalu było za dużo, przez co tworzył takie mleczne blaszki przylepione do kordonka. Próbowałam to ścierać szczoteczką do zębów, ale nie puszczały. Wszystko dlatego, że krochmaliłam bombki już na baloniku, przez co trudno było mi pozbyć się nadmiaru krochmalu, który tworzył zacieki (zwłaszcza we wszelkich narożnikach). Co zrobić z tym zjawiskiem…? Okazało się, że wystarczy ponarzekać w towarzystwie przyjaciół ;) Kolega, którego mama również robi takie cuda od razu poradził, żebym najpierw zanurzała robótkę w krochmalu, wyciskała ją, a dopiero potem wkładała i nadmuchiwała balonik. I wiecie co, działa jak złoto!

116j Lace christmas ballPierwsza w 100% udana bombka :)
116k Lace christmas ballA tutaj jeszcze bombka z fantazyjnego kordonka, po prostu żeby sprawdzić jak wyjdzie

Tak więc moi mili czytelnicy, zrobienie bombki, z której byłam zadowolona zajęło mi trochę czasu… Ale było też procesem tak twórczym, zabawnym i pouczającym, że naprawdę cieszę się, że spróbowałam :) A skoro mam już takie udokumentowane doświadczenie, to zamierzam przekazać je dalej – na prowadzonych przez siebie warsztatach z szydełkowania świątecznych ozdób, o których z radością napiszę następnym razem :) Mam nadzieję, że ten wpis oszczędzi czasu innym poszukującym metody na szydełkowe bombki – popełniłam już za Was wszystkie błędy, więc Wy od razu możecie zrobić idealną bombeczkę :)

116l Lace christmas ball

Wstążkoza – straszna choroba, która każde mi wtykać wstążkę w każdy koronkowy udzierg ;)

116m Lace christmas ball

4 thoughts on “Ażurowe bombki

  1. Jaka wspaniała kolekcja! Twoja ulubienica jest również moją, chociaż każda piękna i jedyna w swoim rodzaju ;). Co do przygód z krochmaleniem, to znam to doskonale z autopsji (poza gotowaniem krochmalu). Od bardzo wielu lat jestem wierna Łudze, którą kupuję w drogerii naprzeciwko pracy, ale często pojawia się również w Biedronce. Co do balonów to jedno jest pewne – jak krochmalę bombki wychodzą mi idealne pisanki, a jak usztywniam pisanki (na tych samych balonach) wychodzą mi idealne bombki :D. Takie życie :D :D.

  2. Bombki są super! Jeżeli chodzi o technikę krochmalenia, to robię tak jak Ty, najpierw krochmalę i wyciskam, potem dmucham w balonik :) A jeżeli chodzi o same baloniki, to polecam metodę po nadmuchaniu, żeby ich nie wiązać, tylko w dziurkę, gdzie dmuchamy wkładam monetę (u mnie się sprawdza 1 grosz) – powietrze nie schodzi a balonik jest wielokrotnego użytku :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *