Cthulhu

Lubię dziergać na prośbę znajomych :) Oczywiście zawsze towarzyszy mi lekki stresik, czy faktycznie to co zrobię sprosta ich oczekiwaniom, ale generalnie  jest sympatycznie i przynajmniej mam pewność, że wykonany przedmiot faktycznie będzie używany ;) Więc gdy dostałam telefon z prośbą o wydzierganie (super!) maskotki (kapitalnie!) i to dość nietypowej (NAJLEPIEJ! :D), od razu się zgodziłam ;) Muszę przyznać, że dość długo zabierałam się do rozpoczęcia prac. Z resztą, sami widzicie, że ostatnio było tu naprawdę cicho – prawdę mówiąc przez te kosmiczne upały zupełnie nie miałam ochoty na dzierganie :/ Ani na nic innego, jeśli już tak sobie od serca rozmawiamy. Ale nic tak nie mobilizuje jak deadline, więc oto jest Cthulhu – budzący trwogę Wielki Przedwieczny! Rzecz jasna w wersji mini i o wiele przyjaźniejszy dla użytkownika ;)

PierwowzórNajpierw pierwowzór, bo oczywiście nie wszyscy muszą wiedzieć, jak wygląda śpiąca na dnie oceanu zguba ludzkości ;)
110a Crochet CthulhuA teraz moja wersja – dałam radę, nie ma co :D

Ogólnie co tu dużo pisać – 90% maskotki powstawało z głowy, potrzebowałam jednak pomocy ze skrzydłami. Idealne były te ze wzoru Baby Dragon od projektantki RainbowReverie, a do tego nie robiło się ich trudno :) Co prawda nie mam pojęcia, jak wyglądają te „foundation stitch” z 4 rzędu wzoru (i to mimo oglądania jak się je robi na YouTube), ale kilka oczek łańcuszka w ich miejsce też zdało egzamin. Niestety, chyba trochę za bardzo poszalałam i zrobiłam je za duże, przez co dość mocno oklapują. Na zdjęciach tego nie widać, bo wyłącznie na potrzeby fotografii usztywniłam je drucikami ;)

110e Crochet Cthulhu

Maskotka ma około 22cm wysokości, a rozpiętość skrzydeł to 32cm. Wyszedł więc całkiem spory, ale nie miał wyjścia – by go stworzyć sięgnęłam po Alize Cotton Gold Plus i szydełko 6mm, więc praca sama rosła w oczach :) Dodam, że początkowo całe ciałko miało być z tego ciemniejszego koloru, który ostatecznie został użyty tylko do skrzydeł. Jestem zadowolona z tej zmiany decyzji, ten ciemniejszy odcień jest chyba trochę za zimny.

Najlepsze zostawiłam jednak na koniec… :) Otóż Cthulhu dostał ode mnie możliwość wyrażania swojego nastroju dzięki mimice! Pamiętacie okulary Dżanuarego? Na tej samej zasadzie dodałam Cthulowi brwi, rumieńce oraz pulsującą na  czole żyłę…. Wszak to rozjuszona bestia, nie może być taki zupełnie słodki, prawa? ;)

110b Crochet CthulhuPrzykład A: zaniepokojony Cthulhu
110c Crochet CthulhuPrzykład B: rozzłoszczony Cthulhu
110d Crochet CthulhuPrzykład C: WŚCIEKŁY CTHULHU!! KTO ŻYW NIECH UCIEKA!

Straszna pierdółka, wiem, ale niezwykle bawi mnie układanie mu różnych wyrazów twarzy :) Liczę, że nowi właściciele jeszcze rozwiną ten potencjał; wraz z maskotką dostają też mały zestawik różnych atrybutów, dzięki którym można kreować emocje, ale tak naprawdę wystarczy kawałek filcu i dobry pomysł, by samemu dodać kolejne komponenty :)

110f Crochet CthulhuTa kropla to taki japoński wynalazek oznaczający najczęściej zakłopotanie ;)

Jedyne, z czego nie jestem zadowolona to jakość zdjęć – w trakcie sesji czułam, że wyszłam z wprawy i oglądając fotki na komputerze mocno zgrzytałam zębami nad własną nieuwagą. No nic, czas wrócić do robienia regularnych projektów, dzięki temu szybko przypomnę sobie jak to się robiło :)

4 thoughts on “Cthulhu

  1. Super! Co prawda nie mam bladego pojęcia cóż to za postać, ale wyszło (jak zwykle) świetnie. Co do zdjęć to od roku mam popsutą lustrzankę, ale ostatnio znowu po nią sięgnęłam, chociaż jest to droga przez mękę. Przyszła pewnie pora na nowszy model :D. Już praktycznie jestem zdecydowana, tylko muszę się wybrać do sklepu ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *