Czapka Wikinga – o zgodności opisu z produktem

Dzisiaj wpis dramatyczny, więc osoby o słabych nerwach proszę o wzięcie głębokiego wdechu.

Bardzo często robię zakupy w sieci i do tej pory nie bałam się kupować przez internet. Kupowałam również odzież i w 99% przypadków byłam zadowolona i nie musiałam odsyłać towaru, a jeżeli coś nie grało, to zwykle rozmiar. Nigdy do tej pory nie okazało się, że ubranie reklamowane jako spodnie okazało się bluzką czy też, że zamówiona zielona rzecz w rzeczywistości jest niebieska. W związku z tym bez najmniejszego lęku zamówiłam w sklepie Toys 4 Boys Czapkę Wikinga. Na początku nawet rozważałam samodzielne jej wydzierganie, ale do tej pory nie brałam się za czapki, więc stwierdziłam, że zaufam producentowi.

46-niespodzianka2
Po lewej stronie zdjęcie ze sklepu, po prawej – plama dramatu i rozpaczy.

To ostatnia chwila, by zrezygnować! Zaraz dowiesz się, jak faktycznie wyglądał zamówiony przedmiot po przyjściu paczki. Co zostało zobaczone, nie może zostać odwidziane!

Paczka przyszła i moim oczom ukazała się całkiem fajna, miła w dotyku broda, dość szeroko dziergana czapka (spore dziury pomiędzy splotami) i…. TO. No na Odyna, cóż to za koszmarek?! W panice od razu przesłałam zdjęcie do Runy, która, znając moje upodobania, uprzejmie zapytała, czy to jakiś Pokemon. Otóż moi Państwo, nie! To czapka Wikinga wg Toys 4 Boys

46b-czapka-z-paczkiNie, na głowie nie wygląda lepiej

Taaak, spójrzcie jeszcze raz na zdjęcie towaru ze strony Toys4Boys… Teraz na czapkę powyżej. Znowu na T4B. I ponownie na czapkę. Jeżeli nie dostrzegacie żadnych różnic, możecie przestać czytać wpis w tej chwili, bo moje kolejne zdania będą dla Was niezrozumiałe. Jeżeli natomiast coś w Was umarło i lekko niedowierzacie, to w dalszej części wpisu znajdziecie historię, jak próbowałam sobie z tym poradzić ;)

No więc rogi. Matkobosko, rogi. A może faktycznie jakieś uszy Pokemona? Trudno orzec. W każdym razie zdecydowanie nie jest to przedmiot, który chciałam kupić. Może mój błąd, bo nigdzie w opisie produktu nie ma napisane, że czapka wygląda jak na załączonym zdjęciu. Jeżeli to jest linia obrony Toys4Boys, to jednak trochę słabo świadczy o ich marce, a mocno wskazuje na próbę manipulacji konsumentem. W opisie nie znajdziemy informacji, z czego dokładnie jest wykonana czapka, a jedynie o tym, jak ją prać. Jest jednak w dotyku naprawdę fajna i całkiem dobrze się rozciąga (faktycznie dosyć uniwersalny rozmiar), o ile nie zmechaci się po pierwszym sezonie to nie będzie tak źle. Ale te rogi….! Absolutnie nie do pomyślenia było, bym wręczyła tę czapkę w stanie, w jakim ją odebrałam. Pierwszą myślą było, że sama udziergam całą czapkę i dokonam tylko przeszczepu brody, która jest dla odmiany naprawdę fajna (i montowana na guziki, więc w dowolnej chwili można ją odpiąć). Jednak, jak już zaznaczałam wcześniej, nigdy do tej pory nie dziergałam czapki… Nie wiedziałam, jak się za to zabrać, a Święta już za, nomen omen, rogiem! Trochę podziergałam, podziergałam, poprzymierzałam na własny czerep z braku czerepa osoby obdarowywanej i wyszło mi coś komicznego, mało elastycznego i ogólnie fe.

46-moja-probaAle przynajmniej nie wystawiam tego na sprzedaż , bo mam świadomość szkaradności powyższego

Drugi pomysł był taki, żeby zostawić część czapkową, a jedynie odpruć te nieszczęsne uszy i wydziergać na ich miejsce coś bardziej rogo-kształtnego. I na tym ostatecznie stanęło; zrobione przeze mnie rogi nie są tak duże, jak na zdjęciu ze sklepu, ale uważam, że są rogami o wiele bardziej, niż poprzednie ich wydanie.

46c-czapka-poprawkiWersja poprawiona

Może na usprawiedliwienie należałoby dodać, że w opisie czapki stoi „Wykonana ręcznie”. To jednak w moim odczuciu nie upoważnia sklepu do sprzedawania przedmiotu, który naprawdę znacząco odbiega od prezentowanego w ofercie. Do teraz, jak pomyślę sobie o tej historii, to ciśnienie mi skacze… Ja umiałam „naprawić” sobie tę czapkę na tyle, by bez wstydu wręczyć ją jako prezent, ale gdyby dzierganie było mi obce z całą pewnością odesłałabym produkt z prośbą o zwrot pieniędzy. A co do samych pieniędzy – taka ręcznie robiona czapka, gdyby była wykonana dokładnie tak, jak na zdjęciu, moim zdaniem spokojnie mogłaby kosztować i stówę czy sto dwadzieścia. I bez żalu bym te pieniądze zapłaciła, bo wiem, jak czasochłonne jest proces powstawannia. Tutaj dostaliśmy naprawdę niską, atrakcyjną cenę, ale niestety towar nie spełnia oczekiwań. Gdyby zdjęcie uczciwie pokazało mi, co takiego dostanę w paczce, po prostu nie zamówiłabym tej czapki i nie byłoby całego tego wpisu. A tak macie całą stronę wyłącznie o dzierganiu rogów oraz moim narzekaniu :P

A na koniec jeszcze raz, oby Wam się ten koszmarek nie śnił po nocach ;)

46-kompilacja

5 thoughts on “Czapka Wikinga – o zgodności opisu z produktem

  1. Takie oszukiwanie powinno być karane:P ale można to potraktować jako wyzwanie rękodzielnicze i rozwijanie się. Może oni wiedzieli do kogo wysyłają:D „ej damy jej tą nieudaną, leży nam na magazynie, zobaczymy co zrobi” albo „nie chciało się samej dziergać, niech ma”:P

  2. Odpiąć brodę, dorobić oczka i nosek i mamy kotka ;) Bo rogów to ni huhu nie przypomina. Po poprawkach zdecydowanie lepiej. Moim zdaniem powinnaś napisać opinię o produkcie. W końcu miała być czapka wikinga, a przyszło brodate nie wiadomo co….. A swoją drogą, ja bym się wstydziła coś takiego dać do sprzedaży.

  3. Wspaniale wybrnęłaś z problemu. Rogi może nie są tak okazałe, ale ostatecznie czapka bardzo fajnie się prezentuje. Wstyd dla sprzedawcy i tyle.

  4. W życiu bym nie pomyślała, że na tej stronie sprzedają takie coś – w sensie ogromny zawód za to, co oferują. Rogi wyszły Ci wspaniale :D ja ostatnio miałam przygodę ze skrzydłami anioła – sprzedawca z Allegro wmawiał mi, że dostałam właśnie te, które zakupiłam, ale mail, z wymiarami na miarce w końcu ich przekonał, że to jednak nie te skrzydła ;) zwariować czasem można, wymiary na linijce były niewidoczne ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *