Drobiazgi

Mój kram to nie tylko skład szydełek i włóczek. To znaczy, rzecz jasna właśnie taki był początek, ale z biegiem czasu (oraz rosnącą chęcią poprawienia sobie jakości dziergania) pojawiło się w moich zbiorach kilka rzeczy ułatwiających robienie na szydełku :) Sutaszowe i frywolitkowe przydasie może też kiedyś powstaną, jednak żeby do tego doszło, muszę tym technikom poświęcić o wiele więcej czasu.

03 Igła

Igła – nie używam typowej igły do szycia. Weszłam kiedyś do pobliskiej pasmanterii prosząc o „naprawdę dużą igłę”. I dostałam to – 7cm szczęścia :) Bardzo przydatna podczas zszywania ze sobą elementów maskotek i chowania w nich nitek. Po prostu wkłuwam się igłą w głowę, wychodzę gdzieś koło ogona i voilà, wszystko za jednym ruchem ręki ;) Niestety, jest dość ostra, co stale (choć nieumyślnie) sprawdzam na swoich dłoniach. Proponowano mi również krótkie, tępo zakończone igły z powiększonym oczkiem – ponoć specjalne igły do maskotek – ale nie wyobrażam sobie niczego innego (zwłaszcza krótszego) w moich zasobach.

06 Oczka do maskotekOczy do amigurumi – pierwsze poszukiwania nic nie dały i minęła chwilka, zanim kupiłam swoje pierwsze oczka do maskotek. Z obawy przed tym, że gdy zajdzie potrzeba znów mogę mieć problemy ze znalezieniem ich, od razu kupiłam większą liczbę. To było chyba w lutym/marcu 2015 i wciąż nie zużyłam wszystkich ;) Są świetnym, profesjonalnym wykończeniem każdej mojej maskotki :) Jest z nimi tylko jeden problem – ta okrągła, blaszana zaślepka… Niezależnie od rozmiaru oczek (a mam 4, 6 i 9mm) zaślepka jest tak samo duża. A przecież najmniejsze oczka wtykam w najmniejsze maskotki, więc taki wielki płaski talerz tuż pod okiem nie wygląda dobrze. Próbuję to zawsze jakoś zagiąć, ale różnie wychodzi. Jeżeli gdzieś kiedyś znajdę oczka zamykane na plastikowe zaślepki, niewiele większe niż średnica samego oczka, to będę w niebo wzięta (widziałam już kilka razy, ale zwykle za spore pieniądze, albo w ogóle z zagranicy). A za to małe zdjątko należy mi się World Press Photo – ustawienie oczek w ten sposób zajęło mi masę czasu :P

04 Licznik dziewiarskiLicznik dziewiarski – perła w mojej przydasiowej kolekcji :) Na jego zakup natchnęło mnie podczas robienia maskotki leniwca, konkretnie leniwco mamy. Jej kończyny (aka parówy) są niewyobrażalnie nudne w robieniu. Dodajmy do tego ich długość i mamy przepis na namiętne gubienie się w rzędach. Dzięki licznikowi (który, gwarantuję, nie zawadza na palcu) mogę wyłączyć fragment mózgu, który do tej pory musiał być aktywny podczas całego procesu powstawania maskotki, i przełączyć go w tryb oglądania serialu :P

   

02 MarkeryMarkery – do pary z licznikiem wyniosły moje szydełkowanie na zupełnie nowy poziom. Przed wydaniem dokładnie 5 złotych na torebeczkę tych przydasiów, za marker służył mi po prostu kawałek włóczki. Każdy z nich miał jednak ponadprzeciętne umiejętności kamuflowania się, co owocowało koniecznością robienia kilku markerów przy każdej robótce. To jeszcze nic takiego – kilka centymetrów włóczki w te czy we wte. Ale włóczkowy marker potrafił też wypaść, wyślizgnąć się lub z innych przyczyn opuścić miejsce, w którym był niezbędny. Plastikowe agrafki rozwiązały ten problem :) I nawet do tej pory mam cały komplet, nic nie zginęło :)