Firanowe ptactwo

Podobno syndrom wicia gniazda prędzej czy później dopada każdą kobietę. Do tej pory nie zwracałam uwagi na to, czy na kanapie leży odpowiednio ozdobna poduszka, czy ścianę dekoruje stosowny obrazek, czy obrus pasuje do świecznika i tym podobne. Ale jak tylko znalazłam wzór na te ptaszki od razu wiedziałam, co z nimi zrobię. Na schemat trafiłam na Pintereście, skąd zostałam poprowadzona na stronę ManualidadesReciclables

11a Ptaszki z oknaTo najlepsze zdjęcie mojego rękodzieła, jakie udało mi się zrobić, jestem ultradumna!

11b Ptaszki z okna

Ptaszki robi się bardzo przyjemnie i bardzo szybko – oglądając jednym okiem mistrzostwa świata w snookera zrobienie jednej sztuki zajmuje mi około 15 minut (20, jeżeli przy okazji rozmawiam lub przeganiam kota). Wszystkie zrobiłam włóczkami w 100% akrylowymi, a następnie przyszpiliłam do okna :) Ja używałam szydełka 3,5mm i odpowiedniej włóczki, ptaszki mają długość (mierzoną od dziobu do końca ogona) między 10 a 12cm, zależy od włóczki ;)

11c Ptaszki z okna

Zdjęcie jest trochę niższe niż pozostałe, bo nie chciałam Wam się chwalić zawartością parapetu ;) Ptaszki zdecydowanie ożywiają te 3 metry białej firany. Efekt końcowy bardzo mi się podoba, w rzeczywistości wszystko wygląda…cieplej, niż wyszło na zdjęciu.

Przy okazji ptaszków wypróbowałam też swój nowy namiot bezcieniowy – mam nadzieję, że szybko ogarnę jego obsługę i będę mogła wrzucać tu zdjęcia najwyższej jakości. Pierwsze ze zdjęć bardzo mi się podoba, wyszło dokładnie tak, jak miało być. Drugie niestety jest już trochę za ciemne, a wszelkie próby korekty w programie graficznym kończyły się katastrofą, więc jest trochę ciemniejsze. Powoli już rozumiem zależności między efektem końcowym a balansem bieli, czasem naświetlania i otwarcia migawki, co do tej pory było dla mnie czarną magią ;) Niestety stwierdziłam, że skorzystam z ładnego porannego słoneczka do oświetlenia ptaszków – to był błąd, gdyż wspomniane słoneczko raz świeciło ile Bozia dała (szybko zmieniam nastawienia, by pasowały do mocnego naświetlenia), by po chwili zajść za chmurę (znów zmiana, tym razem dostosowana do warunków nieco ciemniejszych), a następnie chmurę opuścić i znów mnie oślepić (tak, znów zmiana ustawień). Następnym razem będę polować na bezchmurny dzień lub po prostu użyję lamp, które dostałam w zestawie z namiotem :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *