Klipsy z okiem tygrysa

Już po Dniu Matki Babcia oznajmiła, że ona też chce coś sutaszowego, a najlepiej to klipsy. Nie miałam więc większego wyjścia i w końcu musiałam je uszyć ;) Co prawda złożony przez Babcię wniosek dotyczył zielonych klipsów, ale miałam gigantyczny problem, by znaleźć ładne, zielone kamienie :/ Kształt nie miał znaczenia, a mimo tego nie udało mi się znaleźć nic satysfakcjonującego; liczyłam na ładny zielony howlit albo malachit, ale miałam do dyspozycji tylko zdecydowanie za jasne jadeity oraz niesamowicie ciemne, w zasadzie bardziej czarne niż zielone, jaspisy. Stanęło więc na brązowym (kolor też występuje bogato w garderobie babci) tygrysim oku, które wzbogaciłam nutą zieleni :)

45a-brown-soutache-clip-earringsKamienie są wyższe niż sznurki sutaszu, ale nie bardzo miałam co począć – wybór był naprawdę marny

45b-brown-soutache-clip-earrings

Prosta sprawa – zwyczajna omega. Żeby jednak nie było aż tak nudno, klipsy zostały obszyte koralikami. Przy okrągłych kamieniach są to Toho metallic bronze 11/0 i 15/0, które zostały mi po robieniu Amfory. Wyszły fajnie, koralikowa „koronka” dodaje uroku. Górę chciałam jednak obszyć czymś zielonym, pamiętając o pierwotnej prośbie Babci. Jednak ponownie miałam ogromny kłopot, by znaleźć koraliki w odpowiednim odcieniu zieleni, pasującym do sznurków :( Kupiłam 4 woreczki naprawdę przeróżnych koralików i ostateczny wybór padł na Toho frosted metallic iris green/brown 8/0. To delikatnie połyskująca mieszanka koralików w kilku odcieniach na przestrzeni ciemnej zieleni i brązu. Dosyć mocno nagimnastykowałam się podczas ich przyszywania; nie wiem, czy to ze względu na ich zaokrąglone krawędzie, stosunkowo spory rozmiar czy też po prostu przez mój brak wprawy, ale koraliki nie przylegają do centralnych kamieni tak, jak sobie tego życzyłam. Na pierwszym klipsie przyszywałam je trzy razy, jednak efekt zawsze był taki sam. W międzyczasie nawet włączyłam sobie filmik na youtubie o obszywaniu koralikami – tam koraliki stały w równym rzędzie jak na musztrze ;) U mnie nie udało się zrobić tego tak idealnie, ale co poradzę. Na ten moment lepiej nie umiem i wcale nie jest aż tak źle. Gdybym nie była zadowolona z końcowego efektu, na pewno nie wręczyłabym ich swojej Babci. I dla odmiany, jestem wyjątkowo zadowolona z podklejenia – nauka z warsztatów nie poszła w las :) To była też moja pierwsza próba mocowania bazy od klipsów, wydaje mi się, że całkiem udana :)

45c-brown-soutache-clip-earringsPewnie mogłoby być jeszcze trochę lepiej, ale tak dobrze jeszcze mi nie wyszło ;)

O klipsach to w zasadzie tyle, ale chciałam Wam jeszcze pokazać dosyć niezwykłe opakowanie, w jakim prezent został ofiarowany :)

45d-brown-soutache-clip-earrings

Ramka z bardzo elastyczną, przezroczystą membraną dopasowującą się (w granicach rozsądku rzecz jasna) do rozmiaru biżuterii :) Kupiłam ją w sklepie stacjonarnym Royal Stone, ale widzę, że w internetowym też mają wybór – w wyszukiwarkę wystarczy wpisać „ekspozytor”. Strasznie mi się to spodobało, niesamowicie oryginalne :) Może trochę stojące w opozycji do samej biżuterii – futurystyczny design kontra ciepłe brązy i złoto – ale nie mogłam się oprzeć. Żałuję tylko, że nie kupiłam od razu dwóch ramek; nie znam do końca wytrzymałości tej membranki i zastanawiałam się, czy dosyć ostre krawędzie samego klipsowego zapięcia jej nie przedrą. Gdybym miała jedną sztukę do testów, byłabym pewnie spokojniejsza.

45e-brown-soutache-clip-earringsTył ramki

Ostatecznie pod to ostre klipsowe zakończenie podłożyłam kawałki filcu, by choć trochę ochronić folię przed przedarciem. Mimo tego wciąż widać wyraźne wygięcie. Najważniejsze jednak to, że od momentu zapakowania prezentu aż do chwili odarcia go z papieru membrana wytrzymała i prezentowała się bardzo dobrze :)

Z całości jestem dość zadowolona; co prawda w trakcie szycia ZNOWU popełniłam masę błędów, których mogłabym uniknąć gdybym tylko włączyła myślenie, ale nic się nie rozpadło/rozkleiło/odbarwiło, więc nie będę Wam tego opisywała ;) Jedyne, co gryzie mnie do teraz, to widoczne wiercenie na jednym z kamieni. Dopiero w domu zorientowałam się, że jedno z tygrysich oczu nie jest wiercone po środku, a bliżej jednej z płaszczyzn i to niestety tej ładniejszej, którą chciałam wyeksponować w tym projekcie. Na tę niedoróbkę trzeba jednak przymknąć oko, bo gdy oglądamy całość, wszystko wygląda ok :)

One thought on “Klipsy z okiem tygrysa

  1. Piękne klipsy! A ta ramka super oryginalna i fantastycznie podkreśla urok klipsów :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *