Kurs wire wrapping

Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w kursie, na który naprawdę długo czekałam :) Wire wrapping podoba mi się od bardzo dawna, ale zawsze towarzyszyło mi wrażenie, że trudno będzie nauczyć się go z youtube’a. Mnogość materiałów (oraz ich ceny!) też raczej nie zachęcały do rozpoczęcia przygody na własną rękę. Na szczęście, dowiedziałam się o kursie prowadzonym przez Kornelię Kubinowską. Pierwszy raz odwiedziła Poznań już w sierpniu, ale wtedy niestety nie miałam możliwości się pojawić (za to Runa dała radę, tak powstał jej pierwszy wisior). Nie byłam pewna, czy szansa się powtórzy, ale na szczęście w połowie stycznia dowiedziałam się, że tak i od razu zgłosiłam chęć udziału. No i w końcu się doczekałam :)

91a Wire wrapping pendantWyszedł ślicznie <3 W tym wpisie nie będzie skromności, uwielbiam swój wisiorek :D

Tematem kursu było stworzenie wisiorka na bazie z kropli. Dobieraliśmy do niego kamyczek/kryształek i dostaliśmy krawatkę, więc zaraz po skończeniu zajęć mogłam zawiesić go na szyi. I jestem z niego tak dumna, że nie zamierzam go w najbliższym czasie ściągać :)

91b Wire wrapping pendantDetale
91c Wire wrapping pendantTył pracy. Wyszedł najładniej, ciężko robi się zdjęcia srebra na białym tle ;)

Kurs trwał 4,5h, z czego większość czasu zajęło mi oplecenie bazy oraz dwóch wewnętrznych drutów. Później już z górki – wywinięcie drutów, dołączenie kamyczka i oksydowanie. To ostatnie było szczególnie fajne – na każdym etapie praca wyglądała inaczej, ale zawsze mi się podobała.

91f Wire wrapping pendant

W trakcie kursu robiłam zdjęcia postępów – niestety telefonem, więc kolory nie są najwierniej oddane. Całkiem po lewej mamy pracę już ukończoną, ale bez oksydowania. Już w takiej formie bardzo mi się podobała, trochę przypominała wtedy Evenstar – „Gwiazdę wieczorną”, naszyjnik ofiarowany przez Arwenę Aragornowi, z filmów Władca Pierścieni. Czyste srebro, pięknie lśnił. Na środku jest zdjęcie pracy tuż po wyciągnięciu z oksydy. Fotografia tego nie oddaje, ale wisiorek cudownie zaoksydował na granatowo, ze wspaniałym połyskiem, doskonale współgrał z granatowym kamieniem. Zastanawiałam się, czy w ogóle go polerować ;) Ale dowiedziałam się, że oksyda i tak z czasem zejdzie… No trudno. Trzecie zdjęcie pokazuje więc pracę już po polerce – wisior nabrał głębi, wymiaru i… profesjonalizmu? Nie wiem, jak to inaczej nazwać, ale właśnie ostateczna wersja wygląda najdojrzalej, najlepiej :)

91e Wire wrapping pendantTutaj ujęcie bez żadnych graficznych poprawek – tło jest bardziej szare, ale kolory wyszły najwierniej

Finalnie wisiorek ma 3cm wysokości (bez krawatki) i został zrobiony ze srebra prób 925 i 999. Czas wykonania – 4,5h. Jestem bardzo zadowolona z udziału – atmosfera była sympatyczna, sporo się nauczyłam i wyszłam z naprawdę ładnym kawałkiem biżuterii :) Doszłam też do wniosku, że, przynajmniej na razie, raczej nie zainteresuję się wire wrappingiem; początkowy koszt niezbędnych materiałów jest naprawdę wysoki, a człowiek nigdy nie wie, czy uda mu się powykręcać coś ładnego ;) Ale kto wie, jeśli za jakiś czas Kornelia zorganizuje kurs na kolczyki czy bransoletkę, to nie wykluczam, że znów się pojawię :)

91d Wire wrapping pendant

4 thoughts on “Kurs wire wrapping

  1. Piękna praca ❤️ A kurs przeprowadzony we wspaniałej atmosferze, z uśmiecham i w pełnym skupieniu. 😁 Byłam jedną z obserwatorów ( a tak naprawdę, razem z Sonią przyjechaliśmy spotkać się z Kornelią, pobyć z nią, pooddychać twórczą atmosferą i po prostu pogadać.) Kornelia w Poznaniu to rzadkość… 😁

  2. Twój blog jest kopalnią rękodzielniczej wiedzy :) Piękny wisiorek – masz wyobraźnię ;) Lubię podziwiać tego typu rzeczy, ale czy sama bym miała wyobraźnię, aby coś upleść? Nie mam pojęcia ;)

  3. Fajne jest to, że niby wszyscy na tym kursie robią to samo, ale każdy podchodzi do wywijania drucików po swojemu. Na pewno jest to bardzo elegancka ozdoba, no i na plus dla Ciebie nowe umiejętności. Może jeszcze Cię natchnie na właśnie projekty ze srebra. Nigdy nie mów nigdy (ekhem beading ehkem). Jesteśmy na tym samym etapie wire wrapowania to może się jeszcze zmotywujemy:P I mi jakoś tak bez oksydowania bardziej się podobało, ale po to faktycznie bardziej pro ;)

Odpowiedz na „RunaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *