Kwiatowy szalik patchworkowy

Więc należałoby zacząć od tego, że ten szalik miał być torbą… ;)

Spieszę z wytłumaczeniem: parę miesięcy temu, jakoś przy początku wakacji, napatrzyłam się na wayuu bag (znane też jako mochila bag). Podobają mi się przeokrutnie, więc sama zapragnęłam jedną zrobić. Najtrudniejsze okazało się jednak nie samo żmudne wykonywanie torby techniką tapestry crochet, ale wybór wzoru i kolorów. Gdy byłam już w zasadzie pewna, czego chcę, trzeba było dokonać decyzji jeszcze trudniejszej – z jakich materiałów zrobić torbę? I w ten sposób weszłam w posiadanie 10 motków Drops Safran, których kupienie bardzo zgrabnie zbiegło mi się z promocją w Sklep-iku ;) Gdy jednak Dropsy w końcu przyszły stwierdziłam, że włókna są tak cienkie, że przy zamierzonym wzorze torba wyjdzie mi co najwyżej w rozmiarze dla lalek. Zwrot włóczki rzecz jasna nie wchodził w grę; tak wysokiej klasy bawełna bez trudu znajdzie u mnie zastosowanie :) I padło na szalik, uszyty z sześciokątnych kwiatków, których wzór znalazłam w Dianie Robótki 1/2016, a który w internecie figuruje pod nazwą African Hex Flower.

33b Granny Hex scarf

Tak prezentuje się skończony szalik. Zanim jednak sama ze sobą ustaliłam, w jakich ma być kolorach, też upłynęło trochę wody ;) Na początku chciałam, by elementy różniły się od siebie – zupełne pomieszanie 5 kolorów, które kupiłam. Potem stwierdziłam, że taka opcja byłaby chyba jednak odrobinkę zbyt pstrokata, więc może zrobić tylko dwie odmiany kwiatków – negatyw i pozytyw. Naprawdę długo nad tym myślałam, po czym wzięłam głęboki oddech, powtórzyłam znaną sentencję Ludwiga Miesa van der Rohe* „mniej znaczy więcej” i podjęłam decyzję o zrobieniu szalika identycznymi kwiatami. Jednak i tutaj był dylemat (na szczęście już ostatni) – których kolorów użyć? Najlepiej parę sztuk udziergać, wtedy dopiero widać, co tak naprawdę wyjdzie :)

33e Granny Hex scarfTutaj, oprócz prób dobrania kolorów, widzicie też moją wpadkę powstałą przez zagapienie się na serial ;)

Już za trzecim razem trafiłam w sedno – kremowy środek, szmaragdowe płatki oraz kremowe odcięcie płatków od turkusowej krawędzi. Więc niech nie zmylą Was zdjęcia – kolory użyte na płatki oraz krawędź różnią się od siebie!

33g Granny Hex scarfU góry – kolor płatków, na dole – kolor krawędzi

Prawdę mówiąc, gdy robiłam zakupy w Sklep-iku wydawało mi się, że różnica jest większa. Gdy odebrałam zamówienie i spojrzałam na 4 niemal identyczne motki już chciałam lecieć z reklamacją ;) Bliższa lektura banderoli nie pozostawiała jednak złudzeń – to naprawdę są dwa różne kolory, szmaragd oraz ciemny turkus. No trudno, jako fanka wszystkiego pomiędzy zielenią i błękitem i tak je do czegoś wykorzystam :)

Co do samego szalika – składa się z 40 kwiatków i ma około 1,5m. Od początku planowałam raczej ozdobny szaliczek na ciepłą jesień/wiosnę, ale ostatnie załamanie pogody pokazuje, że czas raczej wyciągnąć wełniane chusty z zeszłego roku, a nie bawić się w bawełny :P Tak czy siak, jestem naprawdę zadowolona z rezultatu, mimo, że rodził się w bólach. Najgorsze w całym dzierganiu było chowanie nitek… Każdy kwiatek to 4 zmiany kolorów, czyli 8 nitek. Kwiatków jest 40. Musiałam bawić się w chowanie dokładnie 320 nitek… Palce bolały i wołały o litość, ale nitek ubywało bardzo powoli. Więcej nie dam się w coś takiego wmanewrować. A przynajmniej nie za szybko ;)

33c Granny Hex scarf

33f Granny Hex scarfJedno zdjęcie w bardziej naturalnych warunkach oświetleniowych – i to ono chyba najlepiej oddaje kolory

A na koniec informacje techniczne. Szalik powstał z włóczki Drops Safran w kolorach ecru (18), ciemny turkusowy (51) oraz szmaragdowy (30). Zużyłam cały motek szmaragdu i turkusu (i odrobinkę napoczęłam po drugim motku w każdym z tych kolorów) oraz około pół motka ecru. Po raz pierwszy używałam Safranu i pracowało mi się z nim całkiem przyzwoicie. Co prawda nitka trochę się rozdwajała, ale nie na tyle mocno, by utrudniało to pracę. Bardzo grzecznie za to przesuwała się po szydełku :) Użyłam szydełka 3mm (moje ukochane 3,5 było o te 0,5 za duże), a wydzierganie i pozszywanie całości zajęło mi ponad 3 tygodnie. Strasznie nie mogłam się zebrać i po prostu usiąść i dziergać pomimo tego, że wzór jest bardzo prosty i już po pierwszym kwiatku znałam go na pamięć; jednego dnia powstały dwa kwiatki, drugiego trzy, trzeciego wcale… Potem dzień chowania nitek, potem znowu powstały dwa kwiatki. Na szczęście nikt mnie nie gonił i miałam tyle czasu, ile było mi potrzebne ;) Teraz jednak trochę tego żałuję; w międzyczasie pogoda zupełnie się popsuła i nie wiem, ile razy będę mogła go założyć ;) Dodatkowo, szalik jest w zasadzie gotów już od wtorku, ale nie byłam do tej pory w stanie zrobić ładnych zdjęć – znów będę narzekać na pogodę, bo to, jak ostatnio było ciemno i ponuro woła o pomstę do nieba. Ale ale, szalik powstał, jest dokładnie taki, jaki sobie wymyśliłam i jestem z niego bardzo zadowolona :)

33d Granny Hex scarf

* prawdopodobnie to imię odmienia się zupełnie inaczej (lub nawet nie odmienia wcale) – jeżeli ktoś wie, jaka jest poprawna forma, to uprzejmie proszę o doedukowanie mnie z tego zakresu ;)

3 thoughts on “Kwiatowy szalik patchworkowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *