Łąka – dziecięcy kocyk

Znajomym niedługo urodzi się* pierwsze dziecko. Od chwili, w której się o tym dowiedziałam, poważnie zastanawiałam się, jaki ręcznie robiony prezent mogę temu nowemu życiu podarować. Zastanawiałam się naprawdę długo, a później jeszcze dłużej realizowałam swój plan. Ten wpis też będzie długi, więc uczciwie ostrzegam – to ostatni moment by skoczyć po herbatkę :)

Pierwsze myśli szły w stronę fikuśnej czapeczki i otulacza na pieluchy do kompletu – najlepiej z jakimś zwierzęcym motywem (urocza wiewiórka, sarenka, szop, lisek… Pinterest podrzuca tego tony ;). To jednak wymagałoby choćby podstaw znajomości dziecięcej anatomii oraz jakiegokolwiek pojęcia na temat potencjalnych rozmiarów, jakie mogą mieć niemowlęta. Uznałam, że to zdecydowanie mnie przerasta, zwłaszcza, że moja poprzednia czapkowa próba była pełna mąk. Nie mając głowy do przymierzania co trzy okrążenia – a tylko to gwarantowałoby, że czapuszka będzie pasować – stwierdziłam, że może lepszym pomysłem będzie kocyk. Obejrzałam całe Ravelry wzdłuż i wszerz szukając odpowiedniego wzoru; niestety, zwykle, gdy któryś mi się spodobał, nie byłam w stanie rozczytać schematu, a ta robótka musiała być bez zarzutu. Jedyne, czego byłam pewna, to tego, że kocyk ma być w paski. W końcu stwierdziłam, że najlepszym wyjściem będzie technika corner-to-corner (c2c), którą znałam z różnych projektów, ale której sama do tej pory nie próbowałam. Udało się :)

50 C2C crochet baby blanketLekko prześwietlone, ale darujcie – ostatnie dni to pogodowa katastrofa, musiałam mocno ratować się programami graficznymi

Zaczęłam dziergać w połowie grudnia, skończyłam 8 lutego. Oczywiście to nie było osiem tygodni dziergania dzień w dzień po kilka godzin. Ba! w trakcie robienia kocyka, gdy czekałam na nową dostawę włóczki, machnęłam chustę, którą też Wam się z radością pochwalę :) Ale i tak proces twórczy zajął mi naprawdę sporo czasu… Co prawda w filmiku instruktażowym z YT, z którym uczyłam się dziergać usłyszałam, że robótka tą techniką bardzo szybko rośnie, ale autorka miała chyba na myśli trochę grubszą włóczkę :P Środkowe, najdłuższe pasy, były strasznie…. nudne. C2C nie jest męczące, trudne, nie trzeba się na nim jakoś ogromnie skupiać, początkujący dziergacz ze spokojem sobie poradzi. Ale w tej ilości po prostu mi się nudziło.

50b C2C crochet baby blanketW zasadzie mniej łąka, a chyba bardziej pole uprawne, ale nie o nazwę tu chodzi ;)

Poważnie podeszłam też do tematu włóczki. Jeszcze raz przeczytałam Kompendium Wiedzy o Włóczkach na blogu Wyszydełkowanej i jasne było, że akryl, którego chętnie używam na maskotki, absolutnie nie wchodzi w grę. Pyli się toto, łatwopalne jest, słabo oddycha. A fe. Pierwszą myślą była bawełna. Mam z nią niewielkie doświadczenie, konkretnie z Drops Safran, i wskazywało ono na to, że bawełna będzie trochę zbyt… sztywna dla dziecka. Wełna z kolei będzie gryzła i może powodować uczulenia. Na jedwabie czy merynosy w ilościach niezbędnych na kocyk mnie zwyczajnie nie stać, ale pod koniec roku mój ulubiony dostawca Dropsów – Sklep-ik.pl – miał sporą promocję na alpakę. I tak właśnie, na początku grudnia, kupiłam cztery motki peruwiańskiej Drops Alpaca (od najciemniejszego): mix ciemna oliwka, mix oliwka, limonka i blady żółty. Tonacje zieleni wynikają nie tylko z upodobań rodziców, o które dyskretnie podpytywałam, ale również z mojej bezgranicznej niechęci dla podziału róż-dziewczynki, błękit-chłopcy.

50c C2C crochet baby blanketZdjęcie, które miało być artystyczne, ale kocyk z alpaki jest płaski i nieartystyczny jak naleśniok

Kocyk finalnie jest kwadratem o długości boku około 80cm (zależy jak się akurat naciągnie) i składa się z 40 pasów. Na krawędź przypada 79 kwadracików, czyli w całym kocu jest ich 6241. Każdy kwadrat natomiast składa się z 4 słupków**, czyli cały koc składa się z… 24 964 słupków. To dużo. To tak dużo, ze sama jestem zdziwiona, że tyle zrobiłam :D Ale tak naprawdę pracowało się dobrze – włóczka świetnie współpracowała, kolorki fajne, wystarczyło włączyć odcinek serialu i robótka sama rosła. Byłam też bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak przyjemnym procesem było znienawidzone przeze mnie chowanie nitek. Igła sama wchodziła między sploty, a nitka posłusznie wśród nich zostawała. Poszło bardzo szybko, uff :)

50d C2C crochet baby blanketTo moje ulubione ujęcie <3 Kocykowy ślimak <3

Co do rzeczy, które zaskoczyły mnie podczas robienia, muszę wspomnieć jeszcze dwie. Pierwsza to to, jak ciepła jest ta włóczka. Dziergając kocyk co kilkadziesiąt minut pociły mi się ręce. Lady Makbet mogłaby uczyć się ode mnie higieny :P Wstawałam, by umyć dłonie chyba co pół godziny. Fakt, że to nie robota paliła mi się w rękach, tylko, że alpaka jest taka ciepła, potwierdziły moje ogrzane uda, gdy koc urósł już na tyle, że jego część swobodnie leżała. Nie mogłam się temu nadziwić, bo przędza jest bardzo cienka i sam kocyk wyszedł niezwykle delikatny.

Ostatnim zaskoczeniem, dodam też, że dosyć niemiłym, było blokowanie kocyka. Tak naprawdę nie było potrzebne, przecież nie ma tu ażuru, który blokowanie pomogłoby uwydatnić. Zależało mi jednak na tym, by sprawdzić, jak całość zachowa się pod wpływem wody. I szczerze żałuję, że nie zrobiłam tego tak, jak każdy podręcznik do szydełkowania nakazuje – na małej próbce PRZED zrobieniem całego projektu. Otóż, moi kochani, alpaka na mokro po prostu capi. Zapach przypomina mi coś pomiędzy stęchłą wodą po kwiatach a watą, na której rośnie rzeżucha. Byłam totalnie przerażona – wszystko zrobione, poświęciłam mnóstwo czasu, tak się już ucieszyłam, a tu nagle taki zapach! Przez moment zaczęłam obwiniać nawet wodociągi, bo może to z wodą coś nie tak. Ale chwyciłam resztkę jednego z motków, zamoczyłam go w wodzie mineralnej i poczułam dokładnie ten sam zapach… No nic, jak nie przejdzie, planem było wykąpać alpakę raz jeszcze, tym razem w płynie do płukania. Na szczęście, po wyschnięciu zapach minął. Gdy to odkryłam, autentycznie włączyłam sobie playlistę Vangelisa, z Rydwanami Ognia na czele, by uczcić koniec tego ogromnego projektu ;)

50e C2C crochet baby blanketTaaaak, to jest krzesło na stole. Jakiś problem…?

Co jeszcze mogę napisać… Na kocyk ostatecznie poszło około 420g włóczki, czyli 8 całych motków (po 2 w każdym kolorze) oraz, ponieważ prawo Murphyego, na ostatniej prostej musiałam znów kupić 4 motki, bo nie wystarczyłoby na końcówkę. Zostały mi więc cztery ledwie naruszone i do tego naprawdę ładne kolory alpaki – na szczęście na ładną włóczkę zawsze znajdzie się pomysł ;) Muszę też jeszcze raz podziękować Sklep-ikowi; bez ich błyskawicznej realizacji zamówienia (z odbiorem osobistym nawet tego samego dnia) nie wiem, czy zdążyłabym na czas. Nie miałam ustalonego deadlineu, ale dziś akurat kolega-przyszły Tata miał czas na spotkanie, więc chciałam się wyrobić. W poniedziałek jednak odkryłam, że 8 motków to mało i musiałam dokupić kolejne 4. I odebrałam je od razu we wtorkowy ranek – po prostu bez ekipy Sklep-iku na pewno by się nie udało :)

50f C2C crochet baby blanketJEB! Skoro już się tyle narobiłam, to i zdjęć trzasnęłam ile się dało. Podziwiać. Tu co prawda lampa błyskowa psuje nieco kolory, ale pff, więcej zdjęć już nie zrobię ;)

Dobra dobra, kończę już, bo widzę te znudzone twarze :P Najważniejsze, by kocyk dobrze się sprawował i zapewnił trochę ciepła, które w tej szerokości geograficznej wcale nie jest takie oczywiste ;)

*no samo się nie urodzi – to dzielna Mama będzie musiała wydać je na świat! W tym miejscu proszę o brawa dla Mamy :)

** w zasadzie 3 słupków oraz łańcuszka z 3 oczek, który zastępuje pierwszy słupek, ale no, wiecie, o co chodzi ;)

6 thoughts on “Łąka – dziecięcy kocyk

  1. Robota trochę się ciągnęła, ale jaki efekt i satysfakcja:) no i jaki on jest równy, raj dla perfekcjonisty:D

    P.S. Uprzedziłaś Rodziców o konsekwencjach moczenia kocyka?

    1. Ba, dostali nawet kołtun z alpakowej włóczki, żeby sobie przetestowali zawczasu, bo potem szok może być ogromny :P

  2. Jak ja lubię czytać Twoje wpisy :) nie dość, że jest co poczytać, jest co pooglądać to i garść przydatnych informacji się znajdzie. Świetny kocyk w fajnych kolorach. Pozdrawiam :)

  3. Faktycznie długi post, ale musiał być adekwatny do czasu wykonania kocyka ;) ja też, jakiś czas temu, robiłam kocyk C2C na prezent dla Maluszka ;) tyle, że u mnie była grubsza nitka i faktycznie efekty pracy szybko były widoczne ;) Twój kocyk wyszedł Ci świetnie, bardzo fajne zestawienie kolorów, no i muszę zapamiętać tą alpakę, bo jak jest cieplutka i lekka, to warto mieć ją na uwadze :) Ja też nie lubię podziału kolorów, kiedyś usłyszałam, że prawdziwy facet nie boi się różu :P pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *