Maroko – bransoletka Meknes

maroko_baner_final

Muszę przyznać, że z Marokiem było u mnie gorzej, niż z USA.Stany, jak już wiecie, mocno mi nie podeszły, bo większość moich skojarzeń z tym krajem była negatywna. Maroko jednak nie budzi we mnie żadnych, nawet złych skojarzeń, więc wymyślenie czegoś w jego klimacie było naprawdę problematyczne. Googlanie „moroccan jewelry” nic nie pomogło – po prostu nie umiem dostrzec żadnego wspólnego punktu biżuterii z tego regionu. Nawet z kolorami jest ciężko, bo z jednej strony dużo złota i ciepłych barw w jego okolicy (od żółtego do czerwieni), ale bez problemu można znaleźć też motywy niebieskie czy fioletowe. W zasadzie tylko zieleń nie miała swojej reprezentacji w pracach, z którymi się zapoznawałam, ale wykluczenie jednego koloru to trochę za mało informacji, by na tej podstawie stworzyć coś swojego ;) Poważnie myślałam nawet o tym, by zupełnie zrezygnować z tej inspiracji, ale ostatecznie było mi trochę szkoda; przecież 6 prac, a więc połowa konkursu już za mną, no chyba się tak nagle nie poddam? Na szczęście te rozmyślania zbiegły się w czasie z odkryciem przeze mnie bloga sklepu pasart.pl, na którym akurat wrzucono kurs robienia biżuterii na krośnie. Na naprawdę fajnym krośnie. Kup teraz, opłać zamówienie, odbiór osobisty i ta-dam! Przed Wami moje własne krosno i pierwsza wykonana na nim praca :)

71a Beading loom bracelet MeknesCałość w całości ;)

Tak więc nie tylko sięgnęłam po technikę, o której dłuuugo mówiłam, że koraliki to mi się w ogóle nie podobają i ja nic z nich robić nie będę, ale i wykonałam za ich pomocą bransoletkę, czyli akcesorium, co to denerwująco lata po nadgarstku, gigla mnie i nie lubię :P Bardzo dobre zilustrowanie powiedzenia, że nigdy nie należy mówić nigdy ;) O, jeszcze słówko o nazwie – Meknes to miasto w Maroku, jego dawna stolica, i jakoś tak gdy wypowiedziałam je sobie na głos, pasowało mi do mojego projektu. Plus, muszę przyznać, że uwielbiam to, że Kasia na swoim blogu Miracolo Picolo zawsze ma tak fantazyjnie ponazywane projekty, więc trochę pozazdrościłam i tym razem też chciałam nadać ładną nazwę swojemu tworowi ;)

71b Beading loom bracelet MeknesZapięcie, końcówka i bransoletka

Zdaję sobie sprawę, że praca wyszła mocno nieidealna; zupełnie brakuje mi wyczucia, jak mocno ścieśniać koraliki. Ostatecznie wyszło na to, że za mocno naciągałam nić po krótszym boku bransoletki, a trochę za słabo dosuwałam do siebie koraliki wzdłuż dłuższej krawędzi. Nie zamierzam się tym specjalnie przejmować, bo raz, że to dopiero pierwsza moja praca na krośnie, więc i tak się cieszę, że nie rozpadła mi się po ściągnięciu z krosna, a dwa – jak się człowiek bardzo wnikliwie nie przygląda, to aż tak tego nie widać ;) Z pewnością to nowe doświadczenie było bardzo pozytywne i mam chęć na więcej biżuterii wykonanej tą techniką.

71c Beading loom bracelet MeknesWzór z bliska

Prawdę mówiąc, próbowałam też od razu zrobić kolczyki do kompletu z bransoletką, też przy użyciu krosna. Wyplotłam cały jeden, ale jego odpowiednie wykończenie wiązało się z przeciąganiem nitek osnowy, które były strasznie długie, wszystko mi się poplątało i ostatecznie kolczyków nie ma. Jeszcze nie ma, bo naprawdę mam ochotę z tej bransoletki zrobić jakiś fajny komplet, najlepiej nie tylko z kolczykami, ale jeszcze wisiorkiem :)

71d Beading loom bracelet MeknesOoooo, tutaj ładnie widać, jak pofalowana jest praca – zwłaszcza na zwiniętej w rolkę części

Wzór podpatrzony na Pintereście, ale tam był zaproponowany na połowę węższą bransoletkę, więc musiałam rozrysować go sobie na zaplanowaną przeze mnie szerokość. W planie było jeszcze dodatkowo ozdobić dłuższe krawędzie bransoletki koralikami typu tile (płaskie kwadraciki), ale okazało się, że zupełnie przypadkowo trafiłam idealnie w rozmiar końcówek (które kupowałam dopiero po skończeniu robienia bransoletki; tak się nie robi, łatwiej mieć zapięcie i robić pod jego szerokość, niż udziubać niewymiarowe coś i płakać, że nie ma końcówek). Wykończenia brzegów więc nie ma, ale nie przeszkadza mi to, i tak jest super :)

71e Beading loom bracelet MeknesJak na dłoni

Sama koralikowa część mojej bransoletki ma 11,5cm długości. Trochę za mało, mogłam zmieścić jeszcze jeden mniejszy motyw (ten, który obecnie wypada po środku długości bransoletki). Uznałam jednak, że wolę mieć trochę krótszą bransoletkę, bo i tak dojdzie przecież zapięcie, niż zrobić ją za długą i mieć problem z tym, że jest o wiele za luźna i może spadać z rąk. Poza tym, mam dość wąskie nadgarstki, więc te 11cm i tak wystarcza, by otulić je z 3 stron.  Szerokość natomiast to 4cm. Wykorzystane przeze mnie koraliki to Toho Treasure 12/o w kolorach Opaque Jet (czarne), Antique Bronze (brązowo-złote) oraz Opaque Lustered Navajo White (kremowe, to nie jest czysta biel). Każdych wystarczył 1 woreczek, choć z czarnych zostało mi dosłownie kilka koralików. Na wszelki wypadek mam kupione po 2 woreczki każdego koloru i bardzo dobrze, bo przynajmniej nie muszę nic domawiać do robienia kolczyków :) Przyznam też, że z początku chciałam użyć Miyuki Delica, bo na kilku pracach Runy miałam okazję obejrzeć, jak perfekcyjnie identyczne są te koraliki, ale ostatecznie dałam się odstraszyć cenie; TT są jednak nieco tańsze, a przy tym, ile prefabrykatów do rękodzieła kupuję (włóczek, kordonków, kaboszonów, kamieni, sznurków do sutaszu i koralików) każdy grosz się dla mnie liczy. Ale. Okazało się, że znacznie łatwiej w nich o jakiś krzywy koralik, trochę za wąski, źle ucięty itd. To chyba sprawi, że jednak następne koraliki będę już brała od Miyuki. Zobaczymy ;)

4 thoughts on “Maroko – bransoletka Meknes

  1. Piękna! Bransolet nie darzę wielką miłością, ale Twoją chętnie bym nosiła :). Co do marokańskiej biżuterii to mają wspaniałe rzeczy, sama przytargałam w ubiegłym roku dwa pierścionki. Ale najchętniej kupiłabym pól sklepu tylko sponsor gdzieś się zawieruszył :D. Pozdrawiam.

  2. Już nie będę cytować „to pikseloza”, raduję mnie Twoja nowa miłość do koralików i bransoletek:) ja je kocham bardzo!

  3. Jestem pełna podziwu dla Twojego zapału, przełamywania tego , co uważamy za chyba niemożliwe, Tu przepraszam. Bransoletki bardzo lubię. Każdą ! Od zawsze mam taką słabość. Twoja jest świetna! Nie mam zupełnie pojęcia o karkołomnych wyczynach, które pięknie opisujesz, gdy powstawała bransoletka. Tym bardziej wzbudza to mój podziw. Kolory , a przede wszystkim wzór- bardzo marokańskie. Tam faktycznie nie ma zieleni. Prawda. Z ogromnym uznaniem podziwiam. Pozdrawiam. Ola

  4. Ja tez nie jestem „biżuteryjna”, ale taka bransoletkę też bym nosiła :) Piszesz o nierównościach i niedoskonałościach, to ja Ci powiem, z punktu widzenia laika, że musiałam się mocno przyglądać Twojej bransoletce, żeby je dostrzec, także nie am się czym martwić :) Podziwiam Cię za zapał i odwagę w nauce kolejnych technik, ja dopiero niedawno (i to za Twoją namową) chwyciłam frywolitkę :) (namów mnie może na druty teraz, co? potem jeszcze szycie? ) Masz na mnie zbawienny wpływ :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *