Metki

Jeżeli macie plan robić dla większej liczby osób, niż jedynie Wasi znajomi, fajnie byłoby opatrzyć swoje prace metką z logo :) Rzecz jasna profesjonalne metki można zamówić, wtedy ich jakość na pewno będzie na najwyższym poziomie. Ja jednak nie wybieram się póki co z moimi pracami na międzynarodowe wystawy, więc stwierdziłam, że metki domowej roboty absolutnie wystarczą ;) Wszystko przetestowane i nawet działa, więc z chęcią podzielę się z Wami procesem produkcji wg wybranej przeze mnie metody :)

Filarem tego sposobu jest papier termoaktywny/termotransferowy, czyli papier do prasowanek. Dzięki niemu można ozdobić odzież wybranym motywem, więc dlaczego nie metki? :) Oprócz papieru kupiłam też 5 metrów bawełnianej tasiemki o szerokości 1,5cm – właśnie tyle uznałam za odpowiednie do mojego loga. I w tym miejscu mogłabym Was w zasadzie już opuścić, gdyż do papieru dołączany jest opis, jak z niego korzystać i nie da się zrobić tego źle podążając za instrukcją ;) Jeżeli jednak mimo opisu ciągle macie wątpliwości, zapraszam do dalszej lektury

07a MetkiStanowisko pracy oraz Rum, nadzorca

Do pracy niezbędna będzie jeszcze drukarka (najzwyklejsza, atramentowa), żelazko, jakaś twarda powierzchnia odporna na temperaturę (w moim przypadku stół) oraz poszewka na poduszkę pełniąca rolę podkładu.

Zanim jednak zaczniemy szaleństwa z żelazkiem, musimy swoją metkę zaprojektować. Gdy sami ze sobą uzgodnimy już jej kształt i wielkość (i rzecz jasna mamy to wszystko na komputerze), musimy ją lustrzanie obrócić, by po naprasowaniu wszystko było w dobrą stronę. Następnie w dowolnym programie poukładajmy swoje logo obok siebie tak, by zajęło całą stronę A4. Ja zrobiłam to po prostu w Wordzie, a żeby mieć pewność, że wszystko będzie super-równo, najpierw stworzyłam w nim tabelę (w przypadku mojego loga tabela miała wymiary 4×17) i dopiero w jej komórki wklejałam swoje logo. Przed drukowaniem na papierze termotransferowym warto zrobić próbę na zwykłej kartce, wyciąć pojedynczą metkę i przyłożyć do tasiemki. Dopiero gdy mamy 100% pewność, że wszystko pasuje, używajmy papieru do prasowanek.

7b MetkiPierwsze próby – u góry wycięty pasek papieru, na dole już naprasowane metki :)

Gdy w glorii i chwale udało nam się wydrukować wszystko dobrze na papierze termoaktywnym, przechodzimy do wycinania. Ja porozcinałam rządki mojej tabelki i otrzymałam paski papieru z 4 lustrzanymi odbiciami loga każdy. Następnie położyłam na stół poszewkę, dobrze ją wyprasowałam, ucięłam kawałek tasiemki i podjęłam pierwszą próbę wprasowania loga. Z żelazka wylałam całą wodę służącą do prasowania parą (zalecenie z instrukcji papieru) i rozgrzałam je do temperatury 3 kropek*. Po ochłodzeniu się materiału zdjęłam papier. Sukces! :) Czas prasowania określiłabym na około 30sekund, wszystko będzie zależało od użytego przez Was papieru. Skoro wszystko działało, pocięłam tasiemkę na krótkie odcinki, troszkę dłuższe niż 4 loga (lepiej mieć mały zapas, niż go nie mieć ;) ) i rozpoczęłam masową produkcję.

7d MetkiU góry tasiemki, na dole papier – zaraz zacznie się prasowanie!

Przeprasowanie całej kartki A4 trochę mi zajęło (w ogóle, nie polecam tej czynności na dni upalne, jak ten dzisiejszy w Poznaniu – mordęga), bo za każdym razem wolałam przytrzymać żelazko trochę dłużej, niż za krótko. Przed przyłożeniem żelazka trzeba jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy:

1) czy materiał, na którym dokonujemy naprasowania nie jest ufyfłany

7c MetkiTutaj obiekt jest ewidentnie ufyfłany, w zaznaczonym miejscu widać kawałek kociego kłaka. Dzięki, Rum.

2) oraz czy papier i materiał idealnie się pokrywają. Co prawda niewielki błąd nie zaszkodzi i nie będzie go widać, ale jak papier zjedzie nam 1-2mm to będzie to już widoczne. Na szczęście tylko 2 metki popsułam w ten sposób.

7e MetkiPapier, zwłaszcza na końcówkach, lubił mi się trochę przesunąć i powstawały takie kwiatki.

Gdy nad wszystkim macie kontrolę, wyjdą Wam fajne, ładne metki – nic, tylko tworzyć, by mieć co nimi zdobić :)

7f MetkiKomplet naprasowanych metek, nic tylko rozcinać i przyszywać :)

Na początku chciałam od razu rozciąć wszystkie metki, ale mąż rozsądnie mi doradził, że zwiększę tym samym ich szansę na zgubienie się. Zostawiłam więc je w takich czteropakach, a jak któraś będzie potrzebna – utnę sobie na bieżąco :)

Zamierzam przyzywać je złożone na pół – od początku miałam właśnie taki pomysł. Więc macie jeszcze zdjęcie metki w gotowości bojowej z obu stron :)

7g Metki

A na koniec jeszcze o kosztach: w moim okolicznym papierniczym, gdzie kupiłam dwa arkusze papieru, chodzi on po 7,50/szt. Do tego 5m tasiemki (1,4zł/m, wykorzystałam około 3,5metra). Wyszło mi z tego 68 metek, czyli pi razy oko 18gr/szt. Do tego prąd za żelasko i drukarkę oraz łyżka atrametu, ciężko je jednak wycenić. Mało to czy dużo – nie wiem, nie znam rynku ;) Pewnie zamawiając tysiąc sztuk u producenta metek wychodzi jeszcze mniej. Ale chwilowo nie potrzebuję tysiąca metek, więc moje mi wystarczą :P

*Czy tylko ja nie mogę pojąć, dlaczego na żelazku występują magiczne kropki zamiast podziałki temperaturowej? Ile to jest w zasadzie stopni? Dlaczego nie mogło być po prostu dajmy na to 100, 200, 300°C? Matko jak mnie to frapuje :P