O logo

Identyfikacja przez logo, logotyp czy sygnet jest bardzo ważna w internecie. Od początku chciałam, by mnie również reprezentowało coś ciekawego, coś więcej, niż napis w Arialu ;) Przejrzałam sporą część internetu w poszukiwaniu czcionki, z którą będę się dobrze czuła, która moim zdaniem wyrazi mnie. Tak trafiłam na czcionkę Janda Apple Cobbler autorstwa Kimberly Geswein i właśnie na niej oparłam zarówno logo Straszydełka jak i Neiti Novelties.

Duże logo

Neiti Novelties 200x200

Co jest równie ważne, jak czcionka? Kolory drodzy Państwo, kolory! ;) Niebieski był bardzo łatwym wyborem, mój ulubiony awatar jest niebieski, blogi zwykle były niebieskawe, ba!, pisząc to mam na sobie prześliczną niebieską bluzeczkę ;) Sam w sobie kolor kojarzy się podobno z profesjonalizmem i zaufaniem (dlatego właśnie w takich koszulach najczęściej obejrzymy polityka czy pracownika banku), więc aspirując do osoby właśnie takiej, śmiało sięgnęłam po dwa odcienie niebieskiego. Po Straszydełku strasznie chciałam też uniknąć motywu z motkiem włóczki – chyba 80% blogów poświęconych dzierganiu używa takiego. A co, jak po drodze zmienię technikę…? Uznałam, że inicjały w zupełności wystarczą :)

Od początku było też dla mnie jasne, że jako rękodzielnik, osoba, dla której prawo autorskie jest najważniejsze, nie mogę tak po prostu ściągnąć sobie tego fonta, zainstalować i ziuuu, zdobywać świata. Napisałam więc do Kimberly, w jaki sposób mogę kupić czcionkę do użytku własnego na blogu, stronie, może w przyszłości na wizytówkach. Zostałam pokierowana na portal FontSpring.com i, kosztem 5$, czyli około 23zł na tamten dzień, kupiłam sobie czcionkę. Niestety, wbrew moim cichym oczekiwaniom nie przyleciała do mnie sowa z certyfikatem na czerpanym papierze, potwierdzającym moje uprawnienia do legalnego korzystania z czcionki. Dostałam za to mailem fakturę, także po mojemu też się liczy :P

Dlaczego to piszę? Żeby podkreślić, że prawo autorskie to naprawdę poważna sprawa. Ktoś, jak ja czy Kimberly, poświęca swój czas na stworzenie czegoś nowego. Żeby tego używać, trzeba to w jakiś sposób legalnie nabyć. Nie ważne, że nigdy nie spotkamy się osobiście, że mieszka na drugim końcu świata i że prawdopodobnie nigdy nie znalazłaby mojego bloga opatrzonego logo z jej czcionki. Ja czuję, że jestem fair. Poza tym, co to są te 23 złote jednorazowej opłaty? Na pewno spokojne sumienie i poczucie, że postąpiło się słusznie są warte znacznie więcej ;)