Ośmiornica – warsztaty doszkalające Royal Stone

W piątek 10 lutego miałam okazję brać udział w doszkalających warsztatach sutaszu organizowanych przez poznański oddział Royal Stone. Co prawda najpierw byłam przekonana, że warsztaty są w sobotę, a następnie, że będą odbywały się w innych godzinach, ale na szczęście w porę się zorientowałam i trafiłam gdzie trzeba i kiedy trzeba ;) Tym razem „klasa” liczyła cztery uczennice, a naszą przewodniczką po tajnikach dwustronnego szycia została pani Kasia. Na początek wybrałyśmy sobie kaboszony, sznurki oraz taśmę cyrkoniową. Miałam mocne postanowienie, by nie korzystać ze swoich ulubionych materiałów, dlatego zamiast po niebieski okrąg, sięgnęłam po fioletową łezkę, w dodatku fasetowaną. I okazało się, że z innych kolorów i kształtów też da się wyczarować fajne rzeczy :)

52a Soutache Octopus pendantDo wisiora dostałam również chwost, ale ostatecznie nie został przyszyty
52b Soutache Octopus pendantZbliżenie na detale

Gwoździem programu było wszywanie taśmy cyrkoniowej oraz wspomniane już szycie dwustronne, bez podklejania pracy. Zacznę od taśmy: miałam z nią straszne przeboje, przyszycie pierwszego fragmentu to była droga przez mękę. Namarudziłam się że hej, ale ostateczny efekt jest kapitalny. Taśma dodaje mnóstwa elegancji. W pracy nie użyłam żadnych innych koralików, jest jedynie centralna łezka i właśnie taśma i moim zdaniem niczego więcej tam nie potrzeba. Nawet chwosta, który również miał znaleźć się w pracy ;) Wszystko dlatego, że początkowo planowałam, by wisior był odwrócony o 180° – fioletowa łezka od razu skojarzyła mi się z głową ośmiornicy, a z pasków sutaszu chciałam zrobić macki.

52c Soutache Octopus pendantPierwotnie praca miała mieć krawatkę gdzieś pomiędzy cyrkoniami, a w jej aktualnym miejscu planowałam przyszyć chwost.

Projekt zyskał w międzyczasie jednak własną świadomość i przekonał mnie, że łezka powinna jednak rozszerzać się ku dołowi, bo całość dzięki temu będzie miała lepsze proporcje. Jeżeli będę chciała jeszcze kiedyś wrócić do pomysłu z ośmiornicą, to po prostu przepnę krawatkę ;)

Szyciu dwustronnemu chciałabym poświęcić trochę więcej miejsca. Głównie dlatego, że moim zdaniem, w przypadku wisiora, nie ma ono najmniejszego sensu. Ogólnie uważam, że wisior powinniśmy przerabiać na kursie podstawowym, a na doszkalającym – właśnie z szyciem dwustronnym – znacznie lepiej sprawdziłyby się kolczyki (które szyłyśmy na podstawowym – wszystko odwrotnie). Wisior przecież i tak leży gdzieś na szyi/dekolcie, nie ma dużego znaczenia, co jest z drugiej strony. Natomiast wiszące kolczyki można oglądać z paru stron – i tutaj szycie dwustronne miałoby lepsze zastosowanie. Praca nie jest podklejona, ale jakoś przecież trzeba schować końcówki sznurków. Na kursie nauczyłyśmy się w tym celu robić małe koralikowe łatki, doszywane do końcówek, tak jak na zdjęciu poniżej.

52d Soutache Octopus pendant

To ciekawa umiejętność, ale zgromadzenie wszystkich końcówek w jednym miejscu, a następnie dodanie jeszcze koralików tworzy całkiem spore wybrzuszenie, przez co wisiorek, nawet leżąc na skórze dekoltu, wyraźnie odstaje.

52e Soutache Octopus pendantWszystkie pozostałe zdjęcia pracy są robione z użyciem małej podpórki podkładanej koło krawatki, by wisior leżał równo. Bez podkładki – krzywizna straszna.

Dodatkowo, jednym z argumentów pani Kasi za używaniem łatek jest to, że dzięki nim praca może ładnie przepuszczać światło. Ponownie: w przypadku wisiora to po prostu nie ma zastosowania. A poza tym, łatka jest tak duża, że jej cień wyraźnie odznacza się pod kamieniem. Nawet, gdybym miała robić kolczyki, wolałabym je podkleić, niż zostawić z taką ciemną plamą na środku.

52f Soutache Octopus pendantZdjęcie specjalnie zrobione pod słońce, wydaje mi się, że dobrze pokazuje, o co mi chodzi.

Ale, żeby nie było, ta łatka to moja jedyna bolączka w całych warsztatach. Oprócz niej wszystko było super, a sztuczka z robieniem ładnego supełka na końcu nici monofilowej odmieniła moje życie ;) Pani Kasia była bardzo dobrą prowadzącą, cały czas uśmiechniętą i cierpliwie odpowiadającą na pytania. Koleżanki-kursantki też były przesympatyczne, przebywanie w ich towarzystwie dodało mi mnóstwo pozytywnej energii :) Ze swojego urobku jestem bardzo zadowolona, będę nosiła go z dumą. Za uczestnictwo ponownie dostałam pamiątkowy dyplom i szczerze żałuję, że nie ma kolejnych stopni wtajemniczeń. Chętnie wybrałabym się też na kurs mistrzowski, gdzie pokazano by nam np sutasz 3D. Może ktoś z RS to przeczyta i jednak zorganizuje kolejne warsztaty….? ;)

52g Dyplom sutasz doszkalający

3 thoughts on “Ośmiornica – warsztaty doszkalające Royal Stone

  1. Już Ci to mówiłam na żywo, ale zapiszę i tu: wygląda mega profesjonalnie! Zawijaski są super:) moje gratulacje, jesteś pro;P

  2. Wygląda wspaniale. Tylko.. czy ta łezka to na pewno fioletowy? Na zdjeciach – lub tylko na moim telefonie? -wygląda na taki buraczkowy brąz.

    1. Prawdę mówiąc bardzo trudno było mi na zdjęciach oddać kolory, sama do końca nie wiem, dlaczego. Kaboszon faktycznie ma w sobie coś z buraczka…. ale będę broniła jego fioletowatości :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *