Park Jurajski część 2

Prehistoryczne maskotki znów na warsztacie! Ależ miło było mi znów sięgnąć po wzory od MevvSan, które poprzednio robiłam w lipcu 2015! To był sam początek mojej szydełkowej drogi, ale wzory są rozpisane w tak klarowny sposób, że nawet początkująca osoba świetnie sobie poradzi, czego jestem żywym dowodem (dowód 1, dowód 2).

Wtedy robiłam je dla treningu, teraz – z myślą o półrocznym synku przyjaciółki :) Musiały być więc lepiej dostosowane do małego dziecka, niż pierwsza dwójka. Przede wszystkim już nie jakiś kiepski i tani akryl, tylko porządna Alize Cotton Gold Plus w kolorach 492 i 118 (to zielenie stegozaura) oraz 76 i 373 (beż i brąz triceratopsa). Wypełnienie też o klasę wyższe – już nie poliestrowe gie z poduszki za 5zł, tylko fachowa kulka silikonowa. Zrezygnowałam również z użycia safety eyes, bo przy tak małym dziecku nie mam zaufania do tego „safety”. Po co ryzykować wyłupienie oczka i wsadzenie sobie go dajmy na to w nos? Dziękuję, wolę wydziergać. Plastikowe może wyglądają bardziej pro, ale tak mam większą pewność, że nikomu nie stanie się krzywda. Ostatnią zmianą jest liczba wystających elementów na stegozaurze – ma wszystkie płyty kostne, zgodnie ze wzorem, ale tym razem nie zrobiłam kolców na ogonie. Te kolce to strasznie drobne elementy, bałam się, że może Małemu uda się je zbyt łatwo odpruć, więc po prostu z nich zrezygnowałam.

Jest jednak jedno zasadnicze podobieństwo w obu procesach twórczych – i tym bieżącym i tym sprzed 4 lat. Ciągle tak samo nie znoszę przyszywać elementów, a dobre przyszycie nóg to dramat. Spójrzcie na zdjęcie powyżej i tylne nogi triceratopsa – wyszły mi tak pod kątem, że aż wstyd to w internety wrzucać. Przymocowałam je szpilkami przed przyszyciem, niby było dobrze, ale i tak kaszanka. Ostatecznie oczywiście stoi, ale nie tak miało być. Będę musiała za kolejne 4 lata znów podejść do tego wzoru i sprawdzić, czy już umiem te giry dobrze doszyć ;)

Maskotki wyszły całkiem spore, od czubka nosa do ogona mają dobre 25cm. Zostały już zaakceptowane przez Małego – róg triceratopsa szybko wylądował w buzi, więc chyba spoko, jak dla mnie sukces :) Ja za dzieciaka strasznie interesowałam się dinozaurami, myślę, że większość z nas to przechodziła, niezależnie od płci. Wielkie stwory z zamierzchłych czasów, zupełnie inne od znanych nam zwierząt… Do tego wyglądały naprawdę niezwykle – kołnierze, kostne wyrostki, długie szyje, wielkie, pełne zębów paszcze – no idealna pożywka dla dziecięcej wyobraźni :) I choć wiem, że szanowna Mama też doskonale dzierga i synek ma już zrobionych sporo pięknych, dzierganych rzeczy, to nie mogłam się powstrzymać i też chciałam coś dla niego zrobić. A żeby było jasne, kto tutaj rozdaje fajne dinuśki, to jest metka ;) Co prawda tylko jedna, bo gdzieś przepadł mi cały ostatnio kupiony zapas, ale jest. Kończę pisaninę i idę szukać tych metek – no gdzieś muszą być, a jeszcze mi się nie raz i nie dwa przydadzą :)

One thought on “Park Jurajski część 2

  1. Są dowody, udokumentowane, że dinusie zaakceptowane. Ja myślę, że kolejne wcześniej niż za 4 lata :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *