Podwójne misie

W okolicach Świąt zostałam poproszona o zrobienie misia dla nowo narodzonego członka mojej dalekiej rodziny. Ja prawdę mówiąc za misiami nie przepadam – od dziecka wolałam dosłownie każdy inny kształt maskotki, tylko nie te niedźwiadki. Trwa to po dziś dzień, ale skoro zlecenie dotyczyło konkretnie misia, no to nie ma rady ;) Wpisałam w Raverly „teddy bear” i… niemal zapłakałam. Może wynika to z tej wieloletniej niechęci, ale naprawdę strasznie długo nie mogłam znaleźć wzoru, który by mi odpowiadał. Każdy kolejny misiek wyglądał gorzej, głównie przez fatalne proporcje – a to wyłupiaste oczy, za długie łapy, nieproporcjonalnie wielki pysk, sam miś za szeroki, za wysoki… Ugh, no wybrzydzałam strasznie :P Wiem wiem, łatwo się narzeka, czemu więc sama nie usiadłam i nie dziergałam miśka na żywioł? Głównie dlatego, że nie wiedziałam, ile czasu zajmie mi odnajdywanie dobrych kształtów metodą prób i błędów (przerycie Raverly i tak było szybsze). Ostatecznie udało się :) I to na tyle dobrze, że znalazłam dwa wzory i postanowiłam wypróbować oba :)

47-crochet-teddy-bearsMisiaki od przodu

Lewy pochodzi ze wzoru Alpaca Teddy Bear autorstwa Mari-Liis. Zdecydowałam się odwrócić kolory, bo jasne ciałko z ciemnymi dodatkami przejadło mi się trochę podczas tworzenia licznych kucyków ;) Gdy przeczytałam wzór obawiałam się, że będzie trochę za mały (wg strony 11cm przy użyciu szydełka 3mm), dlatego później wyszukałam sobie drugiego miśka. Picasso – bo takie imię dostał od swojej twórczyni – wg opisu miał dorosnąć do 15cm również przy zastosowaniu szydełka 3mm. Uznałam więc, że małą Alpacę zostawię sobie i zrobię dla treningu, a Picasso zostanie ofiarowany mojemu małemu krewnemu (to też powód, dla którego oczka Picasso są doszyte, a nie plastikowe – dla bezpieczeństwa).

47b-crochet-teddy-bearsMisiaki z profilu

Patrząc na samą bryłę, bardziej podoba mi się Picasso. Uwielbiam jego nóżki – to nie jest po prostu rozszerzany na końcu walec. Nóżki faktycznie mają stopy, nigdy wcześniej nie umiałam takich zrobić :) W dodatku głowa i tułów to całość, a ponieważ zszywanie elementów maskotki to moja zdecydowanie najmniej ulubiona część jej tworzenia, wielki plus za odpuszczenie mi tej jednej rzeczy ;) No i koszulka. Początkujący dziergacz może nie być specjalnie zadowolony z konieczności tak częstego zmieniania kolorów, ale efekt końcowy moim zdaniem jest tego wart :)

Alpaca też jest rozkoszna, ale chyba bardziej podoba mi się zdjęcie na stronie Lilleliis, niż moje dzieło. Może to jaśniejsze ciałko jednak robi różnicę…? ;) Miałam małe zawahanie przy mordce; nie wiedziałam, czy autorka chce, by została przyszyta zupełnie na płasko, czy też by odstawała, tak jak u Picasso. Zrobiłam więc coś pośredniego i choć nie do końca pokrywa się to ze wzorem, zdecydowanie widać, że to miał być pyszczek. Swojej Alpace nie zrobiłam co prawda szaliczka, ale dostała ode mnie gratis ogonek – bez niego maskotka nie była w stanie sama usiedzieć :P Doszyłam też uśmiech – bez niego miś wydawał mi się trochę smutny, zwłaszcza przez te brwi, a tak nie ma wątpliwości, że świetnie nadawałby się na przyjaciela jakiegoś dziecka :) Schemat na Alpacę jest moim zdaniem bardziej uniwersalny, niż Picassa – gdyby uszka przyszyć wyżej i do noska doszyć wąsiki, wyszedłby niezły kotek :)

47c-crochet-teddy-bearsMiśki obok siebie (pozostałe zdjęcia to sklejanie dwóch osobnych, dopiero tutaj michy faktycznie siedzą ramię w ramię)

Miśki zrobiły mi jednak psikusa i lekko przekłamały na wymiarach; miś Alpaca powstał u mnie z włóczki Kartopu Gonca, a Picasso głównie z Yarnart Baby. Obie mają nawój 300m/100g, Gonca jest może odrobinę grubsza (albo zwyczajnie lepiej skręcona). Siedzący Picasso ma jednak 11cm wysokości, a Alpaca prawie 13 (dla przypomnienia: wg wzoru Picasso miał mieć 15cm, Alpaca 11cm i to używając mniejszego szydełka). Mogłabym liczyć Picasso razem z nóżkami, ale niestety maskotka nie jest w stanie na nich ustać (w zasadzie to ledwo siedzi), więc to chyba nie fair ;)

Tak naprawdę obie maskotki wyszły fajnie i  z obu jestem zadowolona :) Wzory są darmowe i dosyć proste, więc o ile nie straszne Wam zszywanie wielu elementów i nie lękacie się pasiastej koszulki (którą tak na dobrą sprawę można zastąpić po prostu rzędami w kolorze bazowym) to bierzcie szydełka i spróbujcie swoich sił :)

5 thoughts on “Podwójne misie

  1. A ja od zawsze uwielbiam misie :). Nawet teraz kiedy mam już poważne lata :) na widok misiowych maskotek śmieją mi się oczy :D. Takie dziwactwo :D. Twoje są urocze :).

  2. Ja za to misie kocham. Miałam swojego ukochanego misia, który po prostu się rozpadł, a moją ukochaną bajką był Miś Uszatek :) oby i te miśki były taką pamiątką dla Maleństwa :) są takie urocze :)

  3. Na chustę zużyłam trzy motki, ale z powodzeniem mozesz zrobic z czterech, robiac np paski z dwoch kolorow, wtedy bedzie wieksza. Lub wybrac dwa i dopasowac jakas gladka inna do nich :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *