Rękodzielnicze Podsumowanie Roku 2017

Po raz kolejny okrążyliśmy Słońce i żadna, wróżona przez amerykański przemysł filmowy, asteroida nie zakończyła istnienia naszego gatunku ;) Uważam, że to całkiem niezły powód do świętowania, ale nim ruszę w sylwestrowe tany chciałam napisać tu kilka słów na temat rękodzielniczego wymiaru minionych 365dni.

Summa summarum jestem zadowolona, choć mniej, niż rok temu – oprócz tego, że w 2017 roku wykonałam mniejszą liczbę projektów, to ostatni kwartał minął mi pod znakiem jakiejś twórczej niemocy. Liczę, że wena jeszcze mnie odwiedzi (i przeprosi za te ostatnie fochy), bo nawet, gdy nie miałam chęci chwytać za szydełko czy igłę, czułam, że brakuje mi choćby robienia samych wpisów na blog. Nie zamierzam nic forsować, obiecywać, że zacznę teraz sypać wpisami jak z rękawa, ale chcę podkreślić, że nie planuję rezygnować z bloga – posty będą się pojawiały, choć prawdopodobnie z bardzo zmienną częstotliwością.

Zanim przejdę do posumowania samych moich dzieł, chciałam jeszcze pochwalić się innymi osiągnięciami, rzecz jasna bezpośrednio z rękodziełem związanymi (oraz zaproponować Wam zrobienie herbaty – zanim skończycie czytać tego tasiemca, ostygnie w sam raz do picia). Po raz pierwszy mój wpis miał okazję zagościć na zaprzyjaźnionym blogu – gdy Iwona zapytała, z czym kojarzy mi się szydełkowanie powstał wpis Szydełkowanie jest jak programowanie, z którego jestem bardzo dumna i naprawdę się cieszę, że ktoś tak zdolny i pracowity jak Iwona zaprosił mnie do wspólnego pisania :) Również Iwona skłoniła mnie do wzięcia udziału w Liebster award – to też było bardzo sympatyczne przeżycie.

Kod vs SchematGrafika stworzona na potrzeby gościnnego wpisu u Iwony.

Podobnie jak rok temu, w 2017 również współpracowałam z poznańską grupą yarnbombingową Pikotki Crew. Każda akcja z nimi to czysta pozytywna energia i twórcze spotkanie z bardzo sympatycznymi ludźmi :) Razem z dziewczynami brałam udział w 4 akcjach: zimowym strojeniu Lamy, stworzeniu motylowej ławki, ozdabianiu drzew dla hospicjum oraz w Święcie Dziergania w Miejscach Publicznych.

DSC02723

W tym roku udało mi się również dwukrotnie zagościć na łamach #CRMD na blogu Qrkoko – w podsumowaniu majowym oraz wrześniowym. To bardzo przyjemne uczucie, dostrzec swoją pracę wśród 30 najlepszych z całego miesiąca, zwłaszcza, gdy tak długo jedynie oglądało się ten cykl bez zgłaszania do niego swoich prac ;) A właśnie, zgłoszeń do #crmd dokonywałam z utworzonego w tym roku konta na Instagramie – jeśli kogoś ominęła ta informacja, zachęcam do śledzenia mnie również w tym medium, bo oprócz zdjęć gotowych prac, zdarza mi się wrzucić coś „od kuchni” :)

Projekt sztyftów2Tutaj np projekt kolczyków robionych na hiszpańską inspirację

I ostatnie, choć wcale nie najmniej ważne: na swój sposób brałam udział w tegorocznym konkursie Royal Stone na kalendarz na 2018 rok. Każda z 12 zaprezentowanych przez RS inspiracji doczekała się twórczej interpretacji z mojej strony, rzadko biżuteryjnej, ale zawsze z fantazją ;) Bardzo się cieszę, że faktycznie na każdy miesiąc udało mi się coś zrobić, choć były takie tematy, z którymi trudno się pracowało (ciągle nie najlepiej wspominam USA czy Maroko). Dotrzymanie terminów z każdym miesiącem było trudniejsze, a pod koniec roku zaliczyłam totalny blamaż, czyli prawie kwartalną obsuwę. Ale! Oprócz tego haniebnego zaniedbania na koniec, jedną z prac faktycznie zgłosiłam do konkursu: na czwartą inspirację, Indie, powstała pawia broszka. Praca rzecz jasna nie odniosła żadnych sukcesów (spójrzcie tylko w konkursowy album: ludzie mieli naprawdę przepiękne pomysły, które wykonywali z mistrzowskim kunsztem), ale sam fakt, że została zakwalifikowana do konkursu i dostała 30 lajków od zupełnie obcych mi ludzi sprawił mi gigantyczną przyjemność :)

Kalendarz 2018Zdjęcie pochodzi ze sklepu internetowego Royal Stone – polecam zakup, ja już swój mam :)

Odnośnie projektów: robiąc to podsumowanie odkryłam, że w tym  roku nie zrobiłam żadnej serwety! Aż mi trochę głupio, bo naprawdę lubię je robić, ale niestety nie mają u mnie prawa bytu*, więc co stworzę to albo muszę wydać, albo schować w torbie z bezdomnymi udziergami ;) W kategorii Serwety i Serwetki pojawił się tylko jeden wpis – o malutkiej podkładce pod kubek. Słaby wynik, to zdecydowanie trzeba będzie w przyszłym roku poprawić.

75a Mug coaster

Powstała za to serweta robiona frywolitką – razem z Renatą Niemczyk dziergałam jej przepiękną Wiosnę 2017. To było prawdziwe wyzwanie, z resztą moje przygody mogliście czytać w trzyczęściowej relacji ze zmagań :) Nie wiem, czy zdecyduję się na powtórkę w przyszłym roku, ale z pewnością pękam z dumy, że dałam radę :)

66e Tatted tablecloth

Jetem też mocno zaskoczona, że w tym roku zrobiłam aż 10 projektów beadingowych (oraz nauczyłam się używać krosna), podczas gdy po sutasz – który w teorii jest bliższy memu sercu niż koraliki – sięgnęłam jedynie 4 razy. Prawdopodobnie jest to spowodowane łatwością dostępu do świetnie tłumaczonych beadingowych tutoriali, do których może usiąść zupełnie początkująca osoba i świetnie sobie poradzić. Oczywiście, tutoriale na sutasz też są, ale gdy masz nawlec 4 koraliki na nić to trudniej jest popełnić w tym błąd, niż w odpowiednim trzymaniu, napinaniu i zszywaniu kilku sutaszowych sznurków. Cały czas mam w głowie pomysł na bardzo duży sutaszowy projekt, który naprawdę chciałabym wykonać, ale ciągle wydaje mi się, że za mało umiem. Zobaczymy, może w 2018 natchnie mnie odwaga ;)

63a Amfora beading earrings

Szydełkowo było całkiem nieźle. Po raz pierwszy wzięłam się za czapki. Powstały jedynie dwie, ale bardzo dużo mnie nauczyły i zdecydowanie odczarowały temat. Gdyby obecna zima była bardziej mroźna to kto wie, może znów zabrałabym się za zrobienie nakrycia głowy, tym razem z mniejszym lękiem :) W kwestii odzieży, wykonałam w tym roku 6 chust, z czego aż 4 to virusy (epidemia u mnie ciągle trwa :P). Pomimo okropnych twórczych kaźni jestem bardzo zadowolona z tego, że sięgnęłam po Lost in Time i wyszłam z tego starcia obronną ręką. Amigurumi były w tym roku naprawdę śmieszne, ale czuję do nich coraz większą niechęć – o ile ktoś nie poprosi mnie o zrobienie maskotki, nie chce mi się poświęcać czasu i materiałów by zrobić coś, co wyląduje we wspominanej już torbie niechcianych projektów. Mimo tego z wielkim uśmiechem wspominam zarówno robienie Sponge Boba jak i meksykańskiego kaktusa :)

Huan Wanted

No, muszę przyznać, że jak tak wszytko sobie wypisałam, to nawet się działo :) Chciałabym za rok również mieć z czego zrobić takie podsumowanie, więc na Nowy Rok życzę i Wam i sobie, aby był lepszy od poprzedniego: zarówno prywatnie, zawodowo jak i twórczo :)

Kolaż

*koty…

One thought on “Rękodzielnicze Podsumowanie Roku 2017

  1. Świetne podsumowanie! Cały rok z przyjemnością odwiedzałam Twojego bloga i oglądałam wspaniałe prace. Nie inaczej będzie w tym roku. Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego !!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *