Rękodzielnicze Podsumowanie Roku 2018

Rany, jak ja uwielbiam pisać te podsumowania :D Długie, mnóstwo zdjęć i wspomnień fantastycznych projektów oraz akcji, w których brałam udział. Dzięki temu lepiej uzmysławiam sobie, ile doświadczyłam przez cały rok i jak bardzo pomogło mi to w rozwijaniu swoich pasji. A na końcu mogę zrobić kolaż ze zdjęć projektów, więc sami widzicie, nie ma czego tu nie lubić ;) No to co, zaczynamy!

A rozpoczęcie było naprawdę, NAPRAWDĘ mocne! Wspólna akcja z zaprzyjaźnioną krakowską piekarnią Pochlebstwo zaowocowała stworzeniem najbardziej wyjątkowego Drożdża ze wszystkich – Dżanuarego dla WOŚP! A to, jaką kwotę zapłacono za tę maskotkę… Do dziś jak sobie przypomnę, to trochę nie mogę uwierzyć ;) Tyle dobrego tak prostym sposobem!

Duma mnie rozpiera jak Sobieskiego pod Wiedniem <3

W marcu brałam udział w warsztatach z techniki wire-wrapping prowadzonych przez Kornelię Kubinowską. Bardzo się cieszę, że udało mi się na nie załapać, bo WW ma w sobie coś magicznego… Jest chyba we mnie takie poczucie, że jak coś nie jest ze srebra/złota to nie do końca taka prawdziwa, poważna biżuteria. I choć uwielbiam wszystkie moje ozdoby zrobione z koralików czy sznurków sutaszu, to zawsze chciałam spróbować swoich sił w metalu. Było sympatycznie i na pewno nie żałuję mimo, że ostatecznie nie poczułam do drutów aż takiej mięty, jakiej się spodziewałam. Może to i lepiej – to strasznie droga zabawa :P

91c Wire wrapping pendant

Oprócz wire wrappingu, w tym roku po raz pierwszy sięgnęłam po jeszcze dwie techniki: druty i ceramikę. Ta druga oczywiście jest znacznie bardziej egzotyczna, bo nie każdy ma w domu piec do wypalania tych cudów. Świetnie spędzone popołudnie, w dodatku w doborowym towarzystwie dziewczyn z wieczoru panieńskiego :D A druty? Miłości nie będzie, ale bardzo się cieszę, że mam piękną Strzałkę :)

20180804_175402Wszystkie nasze wiekopomne dzieła! :D Moje na ostatnim planie ;)
118a Arrow shawlDuża i cieplutka – to mój pierwszy wybór w te najzimniejsze dni :)

Co jeszcze zrobiłam po raz pierwszy? W kwietniu zgłosiłam swoją pracę na konkurs Szuflady i…wygrałam! Lew Tyrion (aka Lionel) zdobył dla mnie wyróżnienie! Skakałam z radości, gdy przeczytałam wyniki konkursu :) Ale wiecie, ktoś, kto pracował w ogrodzie zoologicznym nie może tak po prostu zignorować kategorii „zoo”, prawda? ;)

Tyrion zwycięzca

W mój kalendarz na stałe jest wpisane Święto Dziergania w Miejscach Publicznych. Swoją drogą, wiedzieliście, że na Wikipedii jest wpis na jego temat? A wiedzieliście, że na zdjęciu ilustrującym jego przebieg jestem również ja? :D Odkryłam to przez zupełny przypadek i rzecz jasna od razu wpisałam w CV. Na pewno nie tylko w Poznaniu z tej okazji odbywają się spotkania – poszukajcie informacji o obchodach w swoim fyrtlu*, warto się gdzieś wybrać, by twórczo i pozytywnie spędzić dzień :)

34715078_1795589260524979_3482829507637805056_o

W temacie pierwszych razów, to w tym roku pierwszy raz w życiu zrobiłam łapacz snów. Ba! ostatecznie nawet dwa (Strażnika Snów i Hypnos), zupełnie od siebie inne, choć ciągle będące łapaczami :) Wspominam je jako spore wyzwanie – jak dopasować serwetkę, czym to wszystko ozdobić i jak to zrobić maksymalnie zgodnie ze sztuką, ale jednocześnie mieć pewność, że będzie się trzymało? Było z nimi trochę gimnastyki, ale z obu jestem naprawdę dumna :)

107a Dream Catcher

112a Hypnos Ribbon Dreamcather

W październiku, zamiast uczestniczyć w kolejnych warsztatach, miałam okazję po raz pierwszy je poprowadzić. Z mojej perspektywy Rozwijaj Się Manualnie! było wielkim sukcesem, a każde spotkanie – wyśmienitą zabawą :)

A pod koniec roku naprawdę poszalałam z ozdobami! Nigdy nie zrobiłam aż tylu śnieżynek, a już tak ładnych to sama się nie spodziewałam ;) Zawsze uważałam, że śnieżynki jednak lepiej wychodzą frywolitkom, są jakieś takie lżejsze, delikatniejsze, bardziej naturalne. Ale ze wszystkich swoich 24 śnieżynek, które w piękny sposób najpierw zdobiły każdy dzień mojego adwentowego przygotowania do świąt, a teraz ozdabiają choinkę, jestem naprawdę zadowolona. To dla mnie wyjątkowe drzewko – pierwsze ozdobione w całości ręcznie robionymi ozdobami :)

Od czubka po najniższe gałęzie same szydełkowe gwiazdki!

Jednak skoro już wywołałam wil… to znaczy, frywolitkę z lasu: wstyd mi się przyznać, ale w tym roku nie zrobiłam tą techniką żadnej pracy! Może dlatego, że w zeszłym machnęłam na czółenkach całą serwetę? Nie wiem. Ale co gorsza, w całym roku 2018 nie zrobiłam nic sutaszowego! Jak to się stało?! Przecież kocham przedmioty wykonane tą techniką… Oczywiście, nie ma co zmuszać się do wykonywania prac, na które akurat nie ma się ochoty, ale jakoś tak dziwnie się czuję ze świadomością, że cały rok nie znalazłam czasu, by zrobić coś sutaszem. W zasadzie, w pierwszym kwartale zaczęłam coś robić… ale ostatecznie nieskończona praca wylądowała w jakimś pudełku wstydu. Wykonałam za to aż 6 prac z koralików podążając za tutorialami z bloga Royal Stone – naprawdę je lubię, są kapitalnie rozpisane.

93e Aurora Borealis beading pendantNa przykład boska Aurora Borealis – polecam! :)

Za to z liczby dzieł szydełkowych jestem bardzo zadowolona. Co chwila coś, większe i mniejsze formy, coś bardziej konwencjonalnego i coś bardziej szalonego… Królowały maskotki i ozdoby, chusta powstała ledwie jedna (i druga na drutach) i w zasadzie niby nie zrobiłam żadnej serwety, aaaaale zrobiłam sporo bombek, które powstają z połączenia dwóch małych serwetek, więc nie mam żadnych wyrzutów sumienia zwłaszcza, że u mnie w mieszkaniu i tak nie mogą nigdzie leżeć**.

116m Lace christmas ball

A noworoczne postanowienia? Na pewno zrobić coś sutaszowego! :D Już w zasadzie mam nawet pomysł co…. ;) Ale ciii, nic nie mówię, bo jeszcze nie wyjdzie i będzie mi podwójnie wstyd ;) Planuję jednak zmiany poważniejsze, niż odkurzenie dawno nieużywanej techniki – zamierzam trochę zmienić sposób robienia zdjęć na stronę. Przejadły mi się te jednolite tła, które wymagają mocnego doświetlenia i sporo pracy w programach graficznych. Mam zamiar wprowadzić do swoich fotografii więcej kolorów, kształtów, po prostu więcej ŻYCIA :) Zobaczymy jak mi się to uda. W razie czego nie wyrzucam starych białych i błękitnych płacht, żeby mieć się czym poratować, gdyby mój genialny pomysł jednak nie wypalił ;)

Wszystkim, który wygrali heroiczną walkę z długością tego wpisu serdecznie gratuluję oraz z całego serca życzę, by Nowy Rok niósł dla Was piękne niespodzianki, godne zapamiętania przygody oraz oazy spokoju i ciepła, w których będziecie mogli regenerować siły, by móc twardo stawiać czoła przeciwnościom losu. Szczęśliwego Nowego Roku!

 *okolicy (tłumaczenie z poznańskiego na polski)

** wciąż koty

3 thoughts on “Rękodzielnicze Podsumowanie Roku 2018

  1. A ja bardzo nie lubię pisać takich podsumowań :(. Ale z przyjemnością przeczytałam Twoje i przypomniałam sobie część z Twoich wspaniałych prac jakie powstały w minionym już(!) roku. Jestem pewna, że w tym roku powstanie wiele jeszcze wspanialszych i już się nie mogę doczekać, kiedy zacznę je podziwiać. Do Siego Roku!

  2. Po przeczytaniu Twojego wpisu (do ostatniej gwiazdki) mam wrażenie, że w minionym roku nic twórczego się u mnie nie wydarzyło :P Ty to masz życie! No i jesteś gwiazdą Wikipedii – BRAWO TY!!! Kochana, niech ten rok przyciesie Ci spełnienie wszystkich marzeń, mnóstwo sił i pomysłów na kolejne projekty i po prostu nieustającego szczęścia i pomyślności!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *