Serweta w renifery

Pozostając w temacie świątecznych dekoracji z nieskrywaną dumą prezentuję Wam moje najnowsze dzieło – serwetę z motywem reniferów :) Dodatkowo, to był mój pierwszy pojedynek ze ściegiem siatkowym, czyli bardzo popularnym filetem. Do tej pory jakoś nie miałam okazji zabrać się za nic wykonywanego tą metodą, żaden schemat nie wpadł mi w oko. Ale gdy tylko zobaczyłam renifery na okładce Diany Robótki 6/2016 od razu wiedziałam, że czas dać filetowi szansę :)

42f-reindeer-tableclothPrzy okazji odprasowałam nowy świąteczny obrus, na którym docelowo ma leżeć serweta

Wzór jest opisany w gazetce jako „wymagający wprawy” i choć może zabrzmi to nielogicznie, jest to zarówno prawda, jak i spora przesada. Cała serweta jest w zasadzie prosta, filet robi się niemal sam, ale było kilka elementów, nad którymi musiałam chwilę posiedzieć. Wydaje mi się jednak, że początkujący, ale uparty dziergacz też sobie poradzi :) Byle nie zrazić się w tych paru miejscach. Żeby nie być gołosłowną opiszę Wam, gdzie ja napotkałam problemy, byście Wy mogli ich uniknąć (i może znaleźć we wzorze swoje własne trudności :P).

42h-reindeer-tableclothA tu przerywnik w postaci zdjęcia, żeby nie przytłaczać wzroku samymi literkami ;)

Przede wszystkim, rząd 18, który wypada w miejscu, gdzie kończy się już środkowa rozeta (z nią nie ma żadnych problemów) i trzeba zacząć tworzyć filetową siatkę. Pomiędzy słupkami jest różna liczba oczek poprzedniego rzędu, czyli zupełnie inaczej, niż przez cały filet (gdzie słupek wypada co trzecie oczko). W rz 18 słupek raz jest co 3, a raz co 4 oczka. Najgorsze jest jednak to, że w gazetkowym schemacie bardzo słabo to widać (trzeba naprawdę wpatrzeć się w rysunek), a opis nie wspomina o tym ani słowem. Nie sposób jednak nie zauważyć, że coś jest nie tak: gdy zrobimy za dużo słupków w tradycyjny sposób, co 3 oczka, to w pewnym momencie słupki rozchodzą nam się ze szczytami łuków i zmysł rękodzielnika poinformuje nas, że coś tu nie gra.

Kolejny problem powstaje w zasadzie w tym samym momencie – gdy kończy się rozeta. Nagle okazuje się, że tego materiału jest jakby trochę za dużo, wszystko bardzo faluje. Ja napięłam swoją pracę na tym etapie, by określić, czy faktycznie jest za dużo oczek i trzeba pruć, czy też naciąganie pomoże. Więc naciąganie nie pomogło, serweta robiła wrażenie, jakby była o cały jeden klin za duża (jakby miała być pięcio-, a nie sześciokątem). W tym miejscu zadałam nawet pytanie na facebookowej grupie szydełkowej, ale niestety dostałam tylko jedną odpowiedź, sugerującą, że może mam źle dobrane nici. O tym, dlaczego nici są całkiem niezłe będzie później ;) Skoro nikt z zewnątrz mi nie pomógł, samodzielnie musiałam podjąć decyzję co dalej. Zdecydowałam, że robię tak, jak mówi wzór i nic nie zmieniam. Jak wyjdzie – super. Jak nie wyjdzie – więcej nic z Diany nie zrobię, bo zawsze znajdzie się jakiś szkopuł, który mocno psuje projekt. Tak czy tak, będzie to jakaś nauka, więc do roboty.

42ba-reindeer-tableclothOto efekt pośredniego naciągania – pomiędzy szczytami sześciokąta widać spore luzy

Następnie, wątpliwości pojawiły się przy bordiurze, w rzędzie 46. Sugestia wzoru wyglądała tak: dwa słupki przerabiane w tym samym oczku poprzedniego rzędu, pomiędzy którymi miały być dwa oczka łańcuszka. I pomiędzy każdym takim słupkowym „V” też miały być dwa o. łańcuszka. Przerobiłam tak fragment serwety i miałam wrażenie, że znowu tego materiału jest o wieeele za dużo. Sprułam więc ten próbny kawałek i zaczęłam robić go omijając te dwa o. łańcuszka pomiędzy kolejnymi „V”. Od razu lepiej :) W rzędzie 47 też zrobiłam po swojemu: zamiast po 3 o. łańcuszka w motywie, robiłam po dwa.

42i-reindeer-tablecloth

Ostatni rząd bordiury pominęłam całkowicie. To miały być takie małe wachlarzyki zrobione ze słupków. Kombinowałam i kombinowałam i wiecznie mi się ten kraniec marszczył jak wściekły. A to mniejsza liczba słupków (z sugerowanych 7 do nawet 4), a to zamiast słupków półsłupki nawijane, one też w różnej liczebności… I cały czas mi się nie podobało. Miałam wrażenie, że nadmiar jest tak duży, że nie będę w stanie już go rozpiąć, więc zupełnie porzuciłam ten fragment.

Co do rozpinania – z nim też miałam przygody ;) Serweta ma, po naciągnięciu, 70cm. A ja nie mam takiej dużej tablicy korkowej, więc ponownie musiałam rozpiąć ją na kanapie (tak jak w przypadku Niebieskiej serwety). W zasadzie, najpierw rozpięłam ją na materacu w sypialni, ale słabo trzymał szpilki i żal było mi go zmoczyć, by utrwalić serwetę, więc skończyło się na kanapie. Co pewnie Was nie zdziwi, bardzo mi zależało na tym, by serweta była równo napięta, ale jej kształt w tym nie pomagał… ;) Okazało się, że łatwiej jest mi zachować ładny kształt okrągłej serwety, niż sześciokątnej. Musiałam więc skorzystać z pomocy…. matematyki. Ah, matematyko, nie widziałyśmy się od ogólniaka… Nie tęskniłam. Ale mus to mus. Skoro serweta składa się z 6 trójkątów równobocznych o boku 35cm, kąty wewnętrzne trójkątów to 60°, więc długość pomiędzy co drugim trójkątem to będzie…. No. Także tak fachowo rozpiętej serwety jeszcze nie miałam :) Po napięciu po prostu spryskałam serwetę dość obficie zwykłą wodą, a następnie przyspieszyłam proces suszenia żelazkiem. Wynik – wszystko na swoim miejscu, ale bez tej sztywności, którą dodaje krochmal.

42d-reindeer-tableclothRum nadzorował cały proces. Sukces zawdzięczam tylko jego puchatej cierpliwości.
42e-reindeer-tableclothRozpięta :) Widać też niedokończoną bordiurę, ale w ogóle mi to nie przeszkadza.

A na koniec trochę szczegółów technicznych. Serweta ma po przekątnej 70cm długości. Wg Diany Robótki miało być 76cm, ale różnica może wynikać z braku ostatniego rzędu bordiury, ciaśniejszego przerabiania oczek czy lżejszego napinania całości. Różnica nie jest tak duża jak w przypadku przywoływanej już Niebieskiej serwety (tam gazeta wskazała wynik o 14cm większy od mojego), a do tego serweta idealnie mieści się na ławie, więc dla mnie bomba :) Autor wzoru proponował użycie kordonka Freccia 12 1140m/200g, ja jednak sięgnęłam po Altin Basak Maxi (kolor: Krem), z którym bardzo lubię pracować, a jego nawój to 1130m/200g, te 10m różnicy moim zdaniem nie mają większego wpływu na ostateczny wygląd serwety. Zużyłam około 110g kordonka, pewnie gdybym skończyła bordiurę wyszłoby tak, jak zapowiadała gazeta, czyli 120g. Wszystko dziergane szydełkiem 1,5mm w 4 pracowite dni. Jestem bardzo zadowolona z efektu, a serwetę robiło się w zasadzie całkiem szybko i przyjemnie :) Teraz, gdy znam już jej trudniejsze miejsca, na pewno poszłoby mi nieco szybciej (a na pewno zaoszczędziłabym sobie nerwów odnośnie tego, czy praca mi się odpowiednio napnie).

42g-reindeer-tablecloth

3 thoughts on “Serweta w renifery

  1. Rzeczywiście było trochę pod górkę, ale serwetka jest śliczna :). Moim zdaniem warto było się pomęczyć. Pięknie ozdobi nadchodzące święta :).

  2. Serweta piękna, dziękuję za uwagi i rady, które będą mi pomocne na pewno, bo też mam ten numer :) gratuluję samozaparcia i wytrwałości, piękna serweta, cudowne wykonanie, bardzo świątecznie będzie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *