Slovakiaball

Ja wiem, że ostatnio normalnych rzeczy tutaj nie wrzucam… :D Ale obiecuję, że powoli kończę ;) Dzisiejsza nienormalna maskotka to kolejny countryball (szerzej rozpisywałam się o nich we wpisie o Polandballu – serdecznie polecam :), ponownie wykonany na zamówienie mojego Męża. W bieżącym projekcie współpracuje z wieloma Słowakami, odwiedzał też kilkukrotnie Bratysławę i ogólnie o Słowacji i jej mieszkańcach wyraża się w samych superlatywach. Czemu nie, praca prosta i śmieszna, a wymyślenie, jak zrobić i umocować herb-opaskę na oko było samą frajdą :)

Kulka, jak wszystkie inne, powstała z najlepszego wzoru świata od Ms Premise-Conclusion – zawsze się udaje :) Użyłam wzoru na kulkę o wysokości 30 rządków i posiłkowałam się doświadczeniem zdobytym przy dzierganiu Niemcokulki. Jeśli zaglądacie tu od niedawna, to serdecznie polecam wpis właśnie o kulce w kolorach Niemiec – podczas dziergania okazało się, że nie wystarczy po prostu zrobić 3x 10 rządków, by kolory wyszły proporcjonalnie. Na szczęście, trygonometria (!!) uratowała tamten projekt i udowodniła mi, że matematyka w życiu codziennym faktycznie potrafi się przydać :)

Opaska jest zrobiona z filcu – absolutnie nie było mowy o tym, żebym dziergała takie drobiazgi, a z haftem radzę sobie bardzo średnio. Wiem, że nie jest idealnie, ale to naprawdę malutki element i zwłaszcza ten biały krzyż wycinało się naprawdę ciężko. Bardzo zależało mi na tym, by opaskę dało się zdjąć, więc nie jest przyklejona do maskotki, tylko trzyma się na pasku z włóczki. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak wyszła :)

Jednej rzeczy jednak zupełnie się nie spodziewałam. Okazuje się, że mały udzierg, którego zrobienie zajmuje dosłownie godzinkę, też potrafi nieźle zaskoczyć. Niespodziankę poznałam jednak dopiero w momencie, w którym Mąż wrócił z pracy i pokazał mi kulkę-Niemcy…

Słowacja okazała się o jakąś 1/3 większa! Jak to?! :D Używałam tej samej włóczki (JarnArt Jeansu i Vlny Jeans), tego samego szydełka (3,5mm), więc skąd taka wielka różnica? Ano stąd, że Niemcy powstały prawie 2 lata temu i najwyraźniej przez ten czas zaczęłam dziergać znacznie luźniej. Robiąc Słowację nie miałam pod ręką Niemiec, nie mogłam porównać ich wielkości i prawdę mówiąc do głowy mi nie przyszło, że to konieczne. Nic to, moim zdaniem to żaden problem, ale kulki musiały sobie ustalić hierarchię i wyjaśnić pewnie oczywiste geograficzne fakty… :P Mąż zabrał obie do pracy pokazać znajomym i z tego co słyszałam, Słowacka kulka została ciepło przyjęta. Wygląda też na to, że szybko zadomowiła się w nowym miejscu, więc czuję, że projekt udał się w 101% ;)

3 thoughts on “Slovakiaball

  1. Pomysł z opaską jest fantastyczny ;). Żaden szanujący się pirat nie powstydziłby się takiego cuda ;). Jak zawsze perfekcyjnie wykonana, a że wyszła trochę większa? To może taka przewrotna rekompensata za rzeczywistą wielkość?

  2. Widzę, że problem z raz luźniejszym a raz ciaśniejszym splotem mam nie tylko ja ;). Ale Ty i tak masz lepiej, bo ja potrafię rozluźnić splot w trakcie robienia jednej i tej samej pracy. Stało się to u mnie nawet regułą, że na początku ściskam, a potem rozluźniam splot. I niestety przekłada się to na wygląd pracy. Moja kula przypominałaby pewnie jajo hahaha. Tak więc podziwiam :)

  3. To znaczy, że Twoje ręce są bardziej wprawione w szydełkową sztukę :) Ja od dłuższego czasu dziergam największą rzecz w moim życiu i boję się, że na koniec wyjdzie nie równa, mimo ciągłego sprawdzania… Ale zobaczymy ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *