Sutaszowe kolczyki – tutorial od Royal Stone

Gdy tylko na facebookowym profilu Royal Stone zobaczyłam wpis o zestawach początkowych do sutaszu od razu wiedziałam, że jeden z nich będzie mój. Jak już pewnie wiecie, absolutnie uwielbiam sutasz, ale nie jestem specjalnie uzdolniona w temacie jego tworzenia ;) Z trzech wykonanych do tej pory prac (klik, klik, klik) tak naprawdę zadowolona jestem tylko z jednej, wisiorka na Dzień Matki. Technika jednak sama się nie poprawi, trzeba się sporo naszyć, by otrzymać dobry efekt ;) Chętnie więc wróciłam do tematu dzięki Niezbędnikowi sutaszystki w pięknym turkusie.

36-turquoise-outach-earrings

Wpis na blogu Royal Stone świetnie pokazuje jaka jest zawartość takiego zestawu, więc nie będę jej ponownie przybliżać. Napiszę jedynie, że materiałów jest aż nadto, zostało mi sporo sznurków oraz koralików Toho round (najmniejsze, do przymocowania chwosta oraz by zakryć dziurę powstałą pod głównym koralikiem) i rzecz jasna prawie cała tubka kleju, opakowanie impregnatu, igieł oraz kilkaset metrów nici monofilowej. Zestaw więc pozwala nie tylko wykonać piękne kolczyki, ale i zawiera bardzo solidną bazę dla dalszych projektów. Chętnie natomiast pochwalę Wam się efektami mojej pracy oraz przemyśleniami, które wpadły mi do głowy w trakcie pracy ;)

36c-turquoise-soutache-earringsJedyny element, który podmieniłam w stosunku do zestawu to bigle – w zestawie była para bilgi otwartych, ja jednak wolę zamkniętą wersję

36e-turquoise-soutache-earrings

Jestem strasznie zadowolona i dumna z efektów, mam te kolczyki w uszach pisząc ten post i zamierzam nosić je tak długo, aż nie zrobię kolejnych ;) Pracowało mi się bardzo przyjemnie i całkiem sporo się nauczyłam :) Przede wszystkim o tym, jak wielką różnicę robią dobrej jakości materiały. Robiłam wcześniej sutasz, miałam więc w domu igły, nić, klej – w zasadzie mogłabym kupić same sznurki i koraliki, a nie cały zestaw i wyszłoby taniej. Bardzo się cieszę, że tak jednak nie zrobiłam – Royal Stone pokazał mi, jak ważna jest jakość tego na czym pracujemy, ale również tego, czym to robimy. Nić monofilowa Conitex od RS jest znacznie cieńsza niż ta, którą miałam do tej pory (a też była mi bardzo polecana w jednym ze sklepów). Dzięki temu jest w zasadzie niewidoczna na pracy, szkoda w ogóle wspominać o tym, jak prezentowała się poprzednia. Igły też naprawdę robią różnicę – porządne koralikowe igły John James są niewiele grubsze od samych nici, dają możliwość bardzo precyzyjnej pracy, a dzięki temu, że są giętkie można robić nimi cuda :)

Bardzo ciekawi mnie dołączony do zestawu impregnat. Taka ze mnie profesjonalna sutaszystka, że nie miałam pojęcia o istnieniu takich substancji :P Kolczyki zostały spryskane, zgodnie z instrukcją na etykiecie, a mnie bardzo ciekawi, jak impregnat sprawdziłby się przy innych pracach – np biżuterii frywolitkowej. Żeby się przekonać, trzeba próbować (albo czytać, ale ja chyba z tych, co to wolą empirycznie ;).

O, i jeszcze jedno – kolczyki wychodzą w rzeczywistości mniejsze, niż na okładkowym zdjęciu :D Sam sutaszowy zawijas ma niecałe 3cm, najdłuższe nitki chwosta dorastają do prawie 6cm, a razem z biglami kolczyk dorasta do imponujących 7,5cm.

36b-turquoise-soutache-earringsAle spójrzcie, jak idealnie przyszyłam malutki koralik Toho pod tym dużym okrągłym Dome Bead <3

Uszycie kolczyków zajęło mi dobre 6h (+ jedna noc, którą zostawiłam na wyschnięcie kleju i impregnatu), ale uważam, że to niedługo jak na tak ładne efekty. Co prawda znów nie wyszło idealnie (co ciekawe, pierwszy robiony kolczyk wyszedł super, a przy drugim chyba zbyt się rozluźniłam i stąd błędy), ale świetnie się bawiłam. Po tym, jak dobrze szyło mi się tę parę mam ochotę na kolejne, a w pudełku od dawna czekają dwa zestawy sznurków i kamieni…. ;) Teraz, gdy mam już porządne igły i nici nic mnie nie powstrzyma i w końcu zrealizuję wszystkie plany :)

A Royal Stone mogę tylko pogratulować pomysłu i zachęcić do tworzenia kolejnych zestawów startowych – sama chętnie połasiłabym się na coś prostego z beadingu. Jeżeli to fachowcy wybiorą mi kolory i materiały wszystko będzie pasowało, a gdy ja wejdę do sklepu, to wezmę po prostu to, co ładne i dopiero w domu okaże się, że z tej zbieraniny tak naprawdę nie da się nic zrobić ;)

2 thoughts on “Sutaszowe kolczyki – tutorial od Royal Stone

  1. Widziałam te zestawy i nawet przez moment mnie kusiło jakiś kupić i spróbować. Bo sutasz to dla mnie chwilowo czarna magia :). Kolczyki wyszły świetne, tez bym je chętnie nosiła :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *