Strażnik Snów

Brak doświadczenia i niewiele czasu nie popsuły mojego planu. Gdy tylko skończyłam dziergać Skittlesa, zabrałam się za coś, czego jeszcze nie próbowałam :) W tej chwili naprawdę cieszę się, że podjęłam wyzwanie, bo zabawa była przednia, ale trudniejsze chwile też się zdarzały. Zacznę jednak od końca i z dumą przedstawiam moją wersję łapacza snów – Strażnika.

107a Dream CatcherNiebieskie tło – niezastąpione przy projektach z bielą ;)

Zanim zaczęłam pracę, przejrzałam pół Internetu oglądając łapacze snów. Każdy był absolutnie unikatowy i to była dla mnie największa inspiracja :) Wszystkie miały w sobie takiego indiańskiego ducha, niezależnie od rozmiaru czy stopnia złożoności. Odwiedziny w fantastycznie zaopatrzonej Fastrydze pozwoliły mi zgromadzić 99,9% potrzebnych materiałów, przede wszystkim metalowe obręcze, na których rozparte są elementy Strażnika. W górnym kole znajduje się centralna część serwetki „Taniec motyli” z Anny Robótki nr 5/2015, natomiast dolne zdobi „Różowe cudo” (u mnie, wbrew nazwie, w kolorze ecru) z Diany Robótki 6/2015. Nawet nie próbowałam samodzielnie wymyślać żadnych pajęczych wzorów, za dużo mogło tu pójść nie tak. A dzięki schematowi wiedziałam dokładnie co dziergam i wyszło super :)

107c Dream CatcherGóra z bliska

Gdy serwetki były już rozciągnięte na kołach, zaczęłam owijać drut jutowym sznurkiem. Oczywiście juta nie trzyma się na słowo harcerza – tuż przed sznurkiem drucik został obklejony dwustronną taśmą klejącą*. Mając pewniejsze podłoże, sznurek chętnie zostawał na miejscu. Trochę musiałam miejscami poczarować gdy mi się kończył, lub gdy musiałam pod nim schować rzemienie, ale wyszło fajnie :) Choć proces był dość męczący (sznurek okropnie się sypał, a koty z radością polowały na jego tańczącą wokół moich kolan końcówkę), dawał dużo frajdy i pozostawiał mnóstwo miejsca na twórcze eksperymenty. Pierwszym pomysłem było zastosowanie rzemienia do owijania obręczy, ale to rozwiązanie okazało się strasznie drogie i, prawdę mówiąc, teraz mam wrażenie, że ten sznurek zrobił świetny efekt – nadał całej pracy, przynajmniej moim zdaniem, bardzo realistycznego szlifu :)

107d Dream CatcherDolne kółeczko :)

Następnie przyszedł czas na montaż piórek. Najpierw para przy dużej obręczy, potem zawieszony na koralikowym mostku pęczek-ogonek małego kółka. Początkowo chciałam, by piórek było więcej, lecz niestety strasznie upierdliwie się je montowało i tak naprawdę nie mam pewności, jak trwałe jest zastosowane przeze mnie rozwiązanie. Może jeszcze dwa-trzy punkty z piórkami by nie zaszkodziły, ale prawdę mówiąc jestem zadowolona z ostatecznej formy Strażnika, nie czułam potrzeby dodawania czegokolwiek :) Jedyne, z czego nie jestem zadowolona, to światło w trakcie zdjęć – chmury i deszcz nie pomagały w uchwyceniu urody projektu. Zrobiłam jednak tak wiele fotografii, że część z nich po prostu musiała się udać, więc na szczęście mam Wam co pokazać.

107b Dream CatcherA przy piórkach koralikowe strąki :)

Koralikowe dodatki były pewne od początku, jednak w pierwszej chwili myślałam, że koraliki znajdą się na samych tarczach serwetek. Te były jednak co okrążenie przykładane do kółek by sprawdzić, czy już pasują, więc nie wiedziałam, gdzie ostatecznie koraliki wylądują. Z tego powodu zrezygnowałam z wplatania ich w konstrukcję kół, ale gdy tylko zostały mi wolne nitki po mocowaniu piór wiedziałam, że mam dla szklanych kuleczek nowe zastosowanie :)

107e Dream CatcherZbliżenie na ogonek – zwróćcie uwagę na kawałki korala oraz tygrysiego oka zdobiące pracę :)

Projekt nie powstałby gdyby nie kordonek Altin Basak Maxi (kolor: krem) oraz szydełko  1,5mm. Oraz oczywiście, gdyby Asia – koleżanka z pracy – nie wspomniała parę razy, że podobają się się takie ozdoby ;) Mówisz – masz, a Strażnik stał się jej urodzinowym prezentem :) Jeszcze raz sto lat, Asiu!

Projekt uważam za udany na tyle, by zgłosić Strażnika do konkursu na blogu Szuflada. Inspiracja „Od cyrkla” pasuje do niego jak ulał, a sukces Lionela był dla mnie tak przyjemny, że chętnie będę częściej stawała w szranki z innymi rękodzielnikami :)

Od Cyrkla

*to znaczy, gdy już skończyłam w panice biegać po domu szukając, gdzie ją wcisnęłam

3 thoughts on “Strażnik Snów

  1. Piękny! Sznurek jutowy idealnie pasuje, dodał takiego rustykalnego uroku. Powodzenia w wyzwaniu :).

  2. No! Taki strażnik snów mógłby wisieć nad moim łóżkiem :) Wygląda bardzo podobnie, jak prawdziwe łapacze :) Cieszę się, że Cię podziwiam, naprawdę :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *