Sutasz na Dzień Matki

Od czasów wczesnoszkolnych moja mama nie dostała ode mnie żadnego ręcznie zrobionego prezentu. W tym roku postanowiłam to zmienić :) Szydełko jednak nie do końca się nadawało – czułam przez skórę, że pluszowy pokemon to nie do końca jest to, co chciałaby dostać, a na odpowiednio dużą serwetę na ławę nie miałam już czasu (winna jest spódnica). Sięgnęłam więc po raz trzeci po sutasz :) Wspominałam już, jak bardzo lubię tę technikę? Wiem, że dopiero zaczynam i przede mną jeszcze sporo nauki, ale ubóstwiam sutaszową biżuterię. Mama nie nosi kolczyków, bransoletek też nie, padło więc na wisiorek….

15a Sutasz na Dzień Matki

Największym wyzwaniem okazał się wybór kolorów – mama nie nosi się specjalnie barwnie; przeważnie widzę ją w beżach, bieli albo granacie. Kalejdoskop że hej ;) Padło na zieleń i szary jeszcze z jednego powodu: zamiłowania mojej mamy do wyjazdów do lasu ;) No, nie zawadziło też to, że znalazłam naprawdę fajny owalny kamień w odcieniach zieleni, szarości i delikatnego kremu :P Nie pytajcie jednak, jaki to kamień; tak jak włóczki są już oswojone, „moje” i znane, tak kamienie to ciągle coś nowego. Szare maluchy to na pewno jaspisy, podobnie jak ten jasny zielony: jaspis forest z tego, co pamiętam z etykiety.

15b Sutasz na Dzień Matki

Oczywiście po obszyciu owalu (do którego podchodziłam dwukrotnie, bo za pierwszym razem za mocno ścisnęłam nić i wszystko mi się pięknie pomarszczyło <3) zrobiła się pod nim spora (i brzydka!) przerwa. Nie koralikuję, więc brakowało mi jakiegoś maleństwa do zgrabnego zatkania tej dziury. Wpadłam więc na pomysł, by umieścić tam kawałek sznurka. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest idealne rozwiązanie, ale biorąc pod uwagę możliwości i tak uważam, że dobrze wybrnęłam :) Nie do końca jestem zadowolona tylko z krawatki, jakoś tak kiepsko się trzyma. Nie znam rynku, pewnie da się kupić jakieś równie funkcjonalne, ale ładniejsze ;) Ogólnie jednak widzę postęp :)

15c Sutasz na Dzień Matki

Szycie zajęło mi około 4 godzin, plecy protestowały i czułam bardzo osobliwy (nieznany z szydełkowania) ból ramion, ale gdy się wciągnęłam, było naprawdę fajnie :) To znaczy, klęłam na czym świat stoi :D ale efekt naprawdę mi odpowiada i przyszedł bardzo szybko :) To wielka przewaga sutaszu nad szydełkiem. Ale jednak te puchate, śliczne amigurumio-twarzyczki… :) Tak, to zdecydowanie mój konik ;) Niemniej w sutaszu też chcę się ćwiczyć. To nie musi być przełomowy, ultra-oryginalny sutasz 3D. Po prostu chcę robić rzeczy proste i ładne szybko i dobrze. A że praktyka czyni mistrza, to mam też już kamienie na jasne kolczyki… :)

3 thoughts on “Sutasz na Dzień Matki

  1. Cudny wisior! Muszę chyba naprawdę zainteresować się tą techniką, bo uwielbiam biżuterię, szczególnie gdy jest tak oryginalna i fantastyczna :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *