Szydełkowy Rogal Świętomarciński

Jedną z wielu rzeczy, za które uwielbiam swój rodzinny Poznań jest tradycja związana z obchodami 11 listopada. W całym kraju odbywają się liczne przemarsze i manifestacje związane ze Świętem Niepodległości i – jak zapewne wiecie – nie zawsze są to pokojowe przejścia. Rokrocznie słuchając o konfliktach w trakcie tego dnia jest mi wstyd za moich rodaków, którzy nie potrafią godnie (i zgodnie) celebrować odzyskania niepodległości i wykorzystują ten dzień tylko po to, by zrobić rozróbę. Zapewne nie wszędzie tak jest, ale nigdzie też nie jest tak pięknie, jak u nas :) Co roku 11 listopada organizowane są swoiste imieniny ulicy Święty Marcin – ulicą przechodzi barwna parada ze św. Marcinem w stroju rzymskiego legionisty, pod Zamkiem Cesarskim rozłożony jest Kiermasz Rogala (na którym można kupić nie tylko przepyszne rogale), na zakończenie pochodu św. Marcin odbiera z rąk prezydenta Poznania klucze do miasta, na sporym odcinku ulicy porozstawiane są liczne atrakcje (zwłaszcza dla najmłodszych), na scenie pod Zamkiem granych jest kilka koncertów, a wieczorem odbywa się pokaz fajerwerków :) Staram się być świadkiem tych wydarzeń co roku, tym razem jednak zostałam uziemiona z przyczyn zdrowotnych :< Skoro już siedzę w domu, postanowiłam poświętować z szydełkiem w ręku :)

39a-crochet-croissant

39b-crochet-croissatn

Rogalik powstał ze wzoru znalezionego na instructables.com. Choć szydełkowa wersja nie zawiera ani grama maku, orzeszków czy półfrancuskiego ciasta, też jest całkiem apetyczna ;) W starciu z oryginalnym rogalem przegrywa jednak w przedbiegach.

39c-crochet-croissatnMój rogalik wypada blado i chudo, ale nie ma się co dziwić – z rasowym, certyfikowanym rogalem nie wygra nic ;)
39d-crochet-croissatnIle by się to moje maleństwo nie starało, nie jest w stanie zasłonić króla dzisiejszego dnia ;)

Mój dziergany rogalik ma nad prawdziwym tylko jedną przewagę – robi się go szybciej. Ale nie radzę próbować go zjeść – raz, że to akryl, a dwa, że utrzymuje swój kształt dzięki wsadzonemu do środka drucikowi :P Z takim nadzieniem na pewno nie dostałabym certyfikatu na produkcję rogali ;)

Rogalik (szydełkowy rzecz jasna) powstał z włóczki Yarn Art Baby, kolor 316, szydełka 3,5mm oraz kawałka drutu. Czas robienia – około 40 minut. Wzór jest bardzo prosty, ze spokojem poradzą sobie z nim początkujący rękodzielnicy :)

Jeżeli będziecie w Poznaniu, koniecznie skosztujcie naszych fantastycznych rogali – największa produkcja ma miejsce w okolicach 11 listopada, ale można je kupić cały rok :) Pilnujcie tylko, by kupić faktycznie nasz regionalny wyrób – poznacie go po dumnie wywieszonym w cukierni certyfikacie. Rogal powinien mieć odpowiednią wagę, wymiary i skład, to gwarantuje, że będzie najwyższej jakości. Mimo tego, co roku można trafić na różne rogalowe rankingi, które doszukują się subtelnych różnic pomiędzy producentami. Ja kocham wszystkie rogale i to samo polecam Wam :) Poznaniacy są do tej tradycji przywiązani tak bardzo, że dwójka z nich – zupełnym przypadkiem będąca również moimi znajomymi ;) – która aktualnie mieszka w Wietnamie, już drugi raz zorganizowała akcję Rogale dla Sajgonu. O zeszłorocznej edycji możecie poczytać na stronie internetowej Dominiki i Łukasza, a informacje o tegorocznej znajdziecie na facebooku pod #rogaledlasajgonu. Mimo, że w żaden sposób nie jestem zaangażowana w tę akcję, w jakiś dziwny, niepojęty sposób strasznie mnie to wzrusza ;) Dzięki dobrym ludziom pyszne rogale są w stanie przypomnieć poznaniakom na obczyźnie najbardziej charakterystyczny dla ich miasta smak.

One thought on “Szydełkowy Rogal Świętomarciński

  1. Ale pyszny jest Twój rogalik, tylko brakuje mi na nim orzechów :D. Uwielbiam te rogale, doskonale pamiętam w czasach studiów jak się nimi objadaliśmy :D. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *