Tea Flower – Skittles

Po raz pierwszy z taką niecierpliwością czekałam na premierę szydełkowego wzoru :) Gdy na Instagramie Johanny Lindahl, tworzącej pod marką Mijo Crochet, po raz pierwszy trafiłam na zapowiedź tego cudeńka wiedziałam, że muszę ją mieć <3 Johanna napisała, że udostępni wzór w czerwcu, więc każdego dnia niecierpliwie odświeżałam jej stronę w poszukiwaniu schematu ;) Czułam się jak podczas oczekiwania na premierę kinową lub nowy tom ulubionego książkowego cyklu :D Na szczęście, w końcu się doczekałam – tuż przed meczem Argentyny z Chorwacją w fazie grupowej tegorocznego mundialu (swoją drogą, to było fantastyczne spotkanie!) wzór został opublikowany :) Jeżeli sami macie ochotę go wykonać, jest dostępny za darmo na blogu Joanny.

106a Teaflower shawl SkittlesŻeby pokazać chustę w całości trzeba było wyjść z nią w teren – do poznańskiego Parku Wilsona

Z decyzją odnośnie włóczki nie miałam najmniejszych problemów, bo już od dłuższego czasu chciałam skorzystać z tęczowego Kolorowego Motka. Kolory idealne na lato, tak samo jak delikatny, ażurowy wzór :) Tylko jaki metraż kupić? Doszłam do wniosku, że ja przecież tak ciasno dziergam, no to wezmę 1500m, żeby wyszła taka trochę większa, bo strasznie zazdroszczę Runie jej pięknego, dużego virusa. Yhy, „większa” ;) Ten tęczowy bydlak ma 230cm rozpiętości :D

106b Teaflower shawl SkittlesTrawka pomieściła cały projekt – podłoga + koty w moim mieszkaniu niestety nie ;)

Włóczka ma tak piękne, nasycone kolory, że skojarzenie z popularnymi drażami przyszło naturalnie :) Tęcza przy tej chuście to mało wyraźne maźnięcie na niebie, a tutaj mamy prawdziwą petardę kolorów! Otulanie się nią jest szalenie przyjemne, momentalnie poprawia mi nastrój i dodaje energii :)

106c Teaflower shawl SkittlesTu już zdjęcie w domu, żeby pokazać z bliska ścieg.

Wzór jest naprawdę prosty i szybko można go zapamiętać – tak naprawdę, to powtarzamy na zmianę dwa rządki, a chusta sama rośnie ;) Początkowo miałam wrażenie, że ten przyrost jest bardzo powolny, długo wydawała mi się ledwie śliniaczkiem, a nie chustą. Aż pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że naprawdę mocno już urosła, a tu jeszcze zostały dwa kolory do końca motka :D Nie szkodzi, robiłam ile wlezie :) Wyrzuciłam samą końcówkę fioletu, bo nie dałoby się z niej zrobić kolejnej pary tworzących motyw rządków. Powstawała dwa tygodnie i to dwa tygodnie naprawdę uczciwego, solidnego dziergania. Dzięki meczom (które powoli się kończą – zostały ledwie cztery do końca Mistrzostw ;( ) bywały wieczory, kiedy zaczynałam dziergać już o 16:00 (razem z popołudniowym meczem), a kończyłam po 22:00 (wraz z końcowym gwizdkiem wieczornego pojedynku).

106e Teaflower shawl SkittlesTo co widać, mieściło się na stole i w kadrze, cała reszta chusty smętnie zwisa i szura po podłodze

Jedyne, co zmieniłam w stosunku do wzoru Johanny to brak kwiatowej bordiury. Ja wiem, że te kwiaty to tak naprawdę esencja tego projektu, lecz przy tym rozmiarze chusty dziergałabym je chyba kolejne dwa tygodnie… W dodatku, każdy kwiatek tworzymy osobno i przyczepiamy do chusty, co sprawia, że przy każdym są do schowania dwie nitki… Oj nie, na to nie miałam już sił. W zasadzie nawet nie wiem, czy ilość włóczki, którą zarezerwowałam na kwiaty faktycznie wystarczyłaby na cały brzeg. A odkryć, że brakuje paru-parunastu metrów po takiej ilości pracy? Pewnie płakałabym trzy dni i znienawidziła swój twór. Więc nie ma bordiury – ani kwiatowej, ani pikotkowej, która też była proponowana przez Johannę – ale trudno, ja nad tym faktem płakać nie będę ;)

106g Teaflower shawl SkittlesPo sześciu kwiatach miałam dość. Nawet mi specjalnie nie wychodziły :P

Jeżeli ktoś z Was chodząc po Poznaniu zobaczy owiniętego w ogromną, tęczową chustę uśmiechniętego człowieka, to z dużym prawdopodobieństwem będę to ja – podejdźcie przybić piątkę i pobrać trochę energii z tej pięknej chusty :)

3 thoughts on “Tea Flower – Skittles

  1. Cóż mogę rzec – jadę do Poznania po energię! Tylko uważaj, żebym nie zaplanowała jakiegoś napadu :P 230 m rozpiętości, to prawie jak wysokość mieszkania WOW!

  2. Piękna! Bardzo prosta, ale ma w sobie to coś :). Niestety ostatnio rzadziej bywam w Poznaniu, ale na jesień znowu powrócę i mam nadzieję, że dalej będziesz ją nosić. To może się spotkamy :). Do kompletu z moim ostatnim szalem, który też jest bardzo kolorowy (nawet za bardzo) i taki malutki :D. Pozdrawiam serdecznie.

    1. No to jesteśmy umówione – zima, Poznań, kolorowy udzierg :D Nie ma opcji, żebyśmy się minęły :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *