W liście

Od dawno miałam chęć zrobić coś na krośnie. Wpisałam sobie to nawet jako rękodzielnicze postanowienie noworoczne, ponieważ przez cały 2018 nie sięgnęłam po tę technikę ani razu. Zalążkiem pomysłu było magnetyczne zapięcie, które miałam w zbiorach już od dłuższego czasu – motyw gałązki podpowiadał, że bransoletka powinna mieć jakieś ornamenty inspirowane naturą.

Sprawca całego zamieszania

W końcu znalazłam chwilę, wyciągnęłam zeszyt w kratkę i rozrysowałam wzory na liście kilku różnych gatunków drzew. Wymyśliłam, jak zmieścić je w wąskiej bransoletce, zrobiłam bardzo poważny casting na kolor tła ;), kupiłam zielone nici i siadłam do pracy. Ależ przyjemnie robi się na krośnie, dobrze, że w końcu sobie przypomniałam :)

Wiem, że może nie do końca to widać, ale liście to dąb, lipa (choć kto ją odróżni od brzozy?) i trochę za bardzo wydłużony jesion. Oczywiście kasztanowiec czy klon byłyby bardziej rozpoznawalne, ale mają dość duże liście i nie miałam pomysłu, jak je skompresować do potrzeb koralików. No i tło, tło mi zupełnie nie wyszło, ponieważ chciałam zrobić je ze zmianą koloru pośrodku długości bransoletki. Co przeszkodziło mi w podążaniu za własnym planem? Otóż skleroza drodzy Państwo, skleroza :D Mimo zaznaczenia we wzorze momentu, w którym powinnam zacząć zmieniać kolor koralików, absolutnie zapomniałam to zrobić i przypomniało mi się gdzieś w 2/3 pracy. Nie było mowy o pruciu i sama siebie przekonałam, że w zasadzie takie jednolite tło też ma urok ;)

Ogólnie jestem zadowolona z jakości wykonania, zwłaszcza z poziomu ściśnięcia koralików; zawsze mam z tym problem, muszę się bardzo pilnować, żeby koraliki nie wskakiwały jeden na drugi psując efekt i negatywnie wpływając na plastyczność bransoletki. Tutaj jest całkiem w porządku, choć jest jeden ciaśniejszy moment – na wysokości małego lipowego listka praca jest trochę za ciasna. Na szczęście tylko trochę i kto wie, może nić się jeszcze jakoś magicznie wyrówna ;)

Niestety, koniec końców jestem z tego projektu zadowolona bardzo średnio. Wyszło… płasko, strasznie prosto, wręcz szkolnie. Może geometryczny wzór lepiej by się prezentował, bo te liście lepiej wyglądałyby w większej rozdzielczości, czyli albo przy użyciu mniejszych koralików, albo gdyby bransoletka była szersza. Jej rozmiar był jednak z góry definiowany przez zapięcie, więc chyba od początku temu projektowi było przeznaczone tak się skończyć. Ale od razu mam ochotę na kolejną pracę na krośnie, może tym razem wybiorę bardziej wyraziste kolory oraz wzór, który lepiej będzie prezentował się w tej technice. Na pewno pojawi się wpis na ten temat, więc gorąco zachęcam do śledzenia mnie zarówno bezpośrednio na stronie, jak i na profilu na Facebooku oraz Instagramie :)

A na koniec info dla ciekawych (oraz dla mnie samej z przyszłości, bo na bank będę tego szukała), używałam koralików Toho Round 11/0 w kolorach:

  • Opaque-Lustered Mint Green (kontur liści)
  • Semi Glazed-Clover (wypełnienie liści)
  • Opaque-Lustered Lt Beige (tło)

 

One thought on “W liście

  1. Jak dla mnie to wyszło pięknie :). Z wielką przyjemnością sama bym ją nosiła, a nie nosze byle czego. O nie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *