Wiosna 2017 (rzędy 10-13) zakończenie

Trwało to zdecydowanie za długo, ale nareszcie skończyłam :) Supłanie zaczęło się 15 lutego, wraz z publikacją przez Renulka postu ze schematem pierwszego okrążenia. Nie wiedzieliśmy wtedy jak będzie wyglądała całość, jaka będzie duża, ani z ilu rzędów będzie się składała. Pewnym było, że będzie piękna, bo ktokolwiek zna Renatę Niemczyk ten wie, że to mistrzyni w swojej klasie :) Podążanie za jej wskazówkami było dla mnie niezwykle pouczające i choć niejednokrotnie miałam już dość (zwłaszcza tych ostatnich trzech, naprawdę dłuuuugich okrążeń), cieszę się, że wytrwałam. Oto więc efekt moich zmagań z materią, serweta Wiosna 2017 w pełnej krasie :)

66aa Tatted tableclothSzalenie podoba mi się to, że nie ma gładkiego, okrągłego konturu, tylko rozwinęła się w kierunki gwiazdy
66a Tatted tableclothCzerwony okrąg wyznacza granicę 10 rzędu, czyli tego, co zostało już opisane we wcześniejszych postach.

Ostatnie trzy rzędy nie były specjalnie problematyczne; wystarczyło się pilnować, a wszystko szło dobrze. Uznałam, że w tym wpisie nie będę już rozwodzić się nad każdym okrążeniem, bo większość z Was nie bawi się tą techniką i szczegółowy opis jest zwyczajnie nużący. Będą za to zdjęcia i takie ogólne podsumowanie tych wielu tygodni mojej pracy.

66c Tatted tableclothZbliżenie na jedno z ramion gwiazdy, które tworzą rzędy 11-13

Najwięcej trudności miałam tak naprawdę z samym początkiem, centralną gwiazdką. Gdy udało mi się ją zrobić, reszta była już o wiele łatwiejsza. To znaczy, był jeszcze pamiętny rządek nr 4, ale wszystkie problemy, które z nim miałam wynikały jedynie z mojej nieuwagi, a nie z jakiś skomplikowanych frywolitkowych technik. Rząd 9 był dość zawiły, ale jego trudność polegała jedynie na czasochłonności, nic ponadto.

66d Tatted tableclothZbliżenia
66b Tatted tableclothKorzystny profil

Całą serwetę robiłam za pomocą kordonka Anchor Aida 10 w kolorze kremowym (nr 9926), którego musiałam zużyć ponad 2 szpulki by dokończyć projekt. Mam co do niego niestety mieszane uczucia :/ Pierwszą szpulkę miałam od dawna, była opatrzona banderolą z kształtem kropli na przedzie i cała była w kolorze morskim. Gdy musiałam dokupić kolejne szpulki, banderola była już inna (z kółeczkiem zamiast kropli, a kolorowi bliżej było do fioletu niż do niebieskiego). Dlaczego o tym piszę? Bo po zmianie kordonka nić zaczęła mi się nagle urywać. Byłam w stanie rozerwać ją rękoma bez większych problemów i kilka razy zerwała mi się podczas zaciskania pętelki. Zawsze gdy się zerwała trzeba było pruć kawałek (a prucie w tej technice to istny koszmar….), by było na czym dowiązać nową nić. Naprawdę nie wiem, z czego to może wynikać – czy po prostu ja dostałam trefną sztukę, czy też faktycznie coś pozmieniało się w procesie produkcji kordonka i wpłynęło ujemnie na jego trwałość. W każdym razie, bardzo utrudniało mi to pracę i straciłam trochę zaufania do marki Anchor. Serweta ma około 48-49cm średnicy, więc jest całkiem okazała, zwłaszcza jak na tak pracochłonną technikę. Wszystkie supełki (przy zmianie nitki i zakończeniach okrążeń) zostały zalane lakierem w nadziei, że znacznie opóźni lub nawet uniemożliwi to rozplatanie się pracy ;) Jeżeli kiedyś jakiś supełek puści to niechybnie się zapłaczę, bo to, ile czasu i serca poświęciłam na tę ozdobę przechodzi ludzkie pojęcie ;)

66e Tatted tablecloth

Na koniec chciałabym szczerze zachęcić wszystkich, którzy wciąż się wahają, by spróbowali swoich sił we frywolitkowaniu :) Ozdoby wykonane tą techniką są niebywale kruche, lekkie, filigranowe, pełne detalu. W moim odczuciu wyglądają o wiele lepiej, niż koronki robione na szydełku (ale zdaję sobie sprawę, że nie musicie podzielać tego poglądu – to całkowicie w porządku). No i zawsze to fajnie nauczyć się czegoś nowego, dlatego czujcie się zachęceni i zmobilizowani i biegnijcie do najbliższej porządnej pasmanterii po swoje czółenka :)

3 thoughts on “Wiosna 2017 (rzędy 10-13) zakończenie

  1. A ja tam żałuję, że nie napisałaś więcej szczegółów na temat wykonania, bo uwielbiam czytać Twoje wpisy i ten jest dla mnie po prostu za krótki ;) Jeszcze nie zakupiłam czółenka, czerwiec – to będzie ten miesiąc! Bardzo podobają mi się tego typu koronki. A Ciebie naprawdę podziwiam, ja nawet szydełkiem nie zrobiłam tak wielkiej serwety! Mam wrażenie, że czego się nie dotkniesz, to wychodzi Ci to idealnie, nawet, jak są to same początki ;) Nie znam nici, z którymi pracowałaś, ale nie będę ryzykować ich kupna ;) Jakbym miała często dowiązywać zerwaną nitkę, to bym chyba się zapłakała, stąd rozumiem doskonale fragment o niechybym zapłakaniu – ale myślę, że w Twoim przypadku rozwiązanie jest niemożliwe, bo supełki na pewno są tak zaplątane, że nic im się nie stanie :D

  2. Cudowna! Nie będę się już powtarzać, że mam w planach naukę tej techniki, ale naprawdę mam na to coraz większą ochotę. Chociaż trochę mnie przeraża to wiązanie pętelek. Nie wiem czy starczy mi cierpliwości. Zobaczymy, może za jakiś czas pochwalę się niewydarzoną, ale moją wersją frywolitki :).

  3. Serwetka jest niebiańsko piękna!!!!!!!!!! Wiem, jaki to mozół wykonanie tą techniką. Warto było ! Efekt rzuca na kolana! Mnie rzucił…
    Co do Anchor, to mam podobne doświadczenie. Ale co tam nici!
    Serwetka jest PRZEPIĘKNA.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *