Indiańce

Jaskółki i bociany to znak, że skończyła się zima. W biżuterii tę funkcję pełnią indiańce. To chyba najbardziej wakacyjny biżuteryjny fason, ale nie ma się co dziwić: letnie kolory i całe wodospady koralikowych frędzli mają taki wakacyjny klimat. Oczywiście, zdarzają się też wersje eleganckie, w bardziej stonowanych kolorach, które pasują na duże wyjście przez cały rok. Ja jednak od dłuższego czasu chciałam zrobić kolorową wersję wakacyjną. I w końcu mam :)

Początkowo starałam się znaleźć jakiś fajny wzór w internecie. Szło mi raczej cienko, bo choć pięknych zdjęć jest masa, to rozpisanych wzorów jak na lekarstwo. Nawet w tych, do których dotarłam, zawsze coś mi nie pasowało. Ostatecznie znowu odpaliłam program do projektowania koralikowych wzorów (BeadTool 4, polecam ściągnąć choćby demo) i zaczęłam wymyślać. Zajęło mi to dobre trzy dni! Kolory miałam z góry ustalone, ale kształt i wzór… Tutaj było o wiele trudniej. Bazę robić w trójkącie czy rombie? Frędzle równe czy w jakimś kształcie? Oj długo nad tym siedziałam.

W końcu zaczęłam szyć. Sama baza to pikuś, kilkadziesiąt minut doskonale znanego mi ściegu brick stitch. Ale te frędzle to były łatwe tylko na papierze :D Przede wszystkim, szybko okazało się, że nie mogę ich robić na żyłce, bo są za lekkie i zamiast prosto wisieć, wykrzywiają się w pofalowany kształt ściągniętej ze szpulki żyłki. Skoro nici, trzeba było wybrać ich kolor (białego jak na złość nie miałam), dlatego miejscami możecie dostrzec granatowe prześwity. Wielokrotnie myliłam się w nawlekaniu, przeszywaniu, mocowaniu i generalnie wszystkich kolejnych krokach składających się na zrobienie tego wykończenia. Dobre 30% czasu zeszło mi na rozwiązywanie supełków ;) Ogólnie kolczyki zrobiłam w jeden dzień, ale siedziałam nad nimi (z przerwami na obiad itp) dobre 10-12h. Póki pamiętam, spiszę sobie kolory użytych koralików, bo są tak wdzięczne, że nie mogą mi zginąć ;):

  • Opaque Bisque White
  • Opaque Azure
  • Opaque Squash Dyed
  • Opaque Vermillion Matted

Wszystkie to Miyuki Delica i naprawdę ciężko wybrać mi ulubiony! Żywe, nasycone, ah! Muszę kupić ich więcej, żeby nie zabrakło :)

Mimo liczby pomyłek, pełnych zniecierpliwienia westchnień oraz częstego kłucia się w ręce (to nie jest niebezpieczna technika, po prostu macham łapami nad wbitą igłą i jestem potem autentycznie zaskoczona, że się ukłułam) bardzo się cieszę, że w usiadłam do szycia. Czasu ostatnio nie brakuje, ale jakoś miałam większą ochotę poświęcić ten okres izolacji na lekturę niż dłubanie. Od wszystkiego trzeba sobie zrobić od czasu do czasu wakacje ;) A skoro wakacjami ten post zaczęłam, niech na wakacjach się skończą – kolczyki w uszy, muzyczka z radyjka i pełen relaksik!

5 thoughts on “Indiańce

  1. Jakie cudowne! Podziwiam, tym bardziej, że jest to Twój całkowicie autorski projekt. Mam cichą nadzieję, że kiedyś w końcu sama złapię za igłę i spróbuję sama coś podobnego stworzyć ;). Oczywiście w baaaardzo mocno uproszczonej wersji :D :D.
    Pozdrawiam serdecznie ;).

  2. Ale świetne! Bardzo wakacyjne i bardzo radosne, a tego mi ostatnio bardzo potrzeba ;) Jeszcze nie zrobiłam własnych indiańców, chyba coś zaprojektuję z okazji przymusowej izolacji – chociaż, co ciekawe, też mniej dziergam, a poświęcam czas na inne zajęcia (np, gruntowne sprzątanie mieszkania i mycie okien, które, o dziwo, sprawia mi wyjątkowo dużo radości!)

    1. Matko, ja też już myślałam o oknach! Jak siedzę więcej w domu, to wyraźniej widzę, jakie są brudne ;) Ale ciągle opieram się tej czynności, póki co skupiam się na przyjemnościach :P

  3. Przepiękne, gratuluję wymyślenia wspaniałego wzoru :) Przywołują na myśl wakacje, prażące słońce i plażę ;) Jeszcze tego typu kolczyków nie robiłam, czuję, że tak jak u Ciebie będzie mnóstwo poprawek przy frędzlach… Ale kto wie, jeszcze parę weekendów w domu i może się skuszę ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *