Koala

Jeszcze przez moment pozostaniemy w australijskich klimatach. Głównie dlatego, że dzięki akcji zorganizowanej przez Holly tworzącą pod marką Storyland Amis weszłam w posiadanie cudnego wzoru na koalę, z którego sprzedaży dochód był przeznaczony – a jakże! – na pomoc Australii. Kupić wzór i jeszcze do tego pomóc ofiarom kataklizmu? Wszystkie ręce na pokład!

Skoro koala nie jest prawdziwa, to i eukaliptus udawany ;)

O wzorze mogę napisać, że może nie nadaje się dla zupełnych dyletantów, ale do trudnych to z pewnością nie należy. Jedynym fragmentem wymagającym odrobinkę więcej uwagi jest modelowanie nóżek za pomocą odejmowania oczek w odpowiednich miejscach. Oczywiście Holly dokładnie wyjaśnia gdzie i ile oczek odjąć, więc sprawa jest prosta i nie pozostawia miejsca na błędy.

Ja na mały problem natrafiłam dziergając nos. Porównując do zdjęć ze strony Autorki, moja koala ma wyraźnie mniejszy nos pomimo tego, że dokładnie podążałam za instrukcjami. Potem wykonałam jeszcze jeden nosek, wzbogacając go o dodatkowy rządek, ale ten z kolei był za duży. Radziłam się nawet paru osób, która wersja wygląda lepiej i wszyscy zgodnie mówili, że mniejszy.

Od dawna chciałam wrzucić rośliny do zdjęć! Koala to świetna okazja :)

Poprawkę zaliczyły też uszy. Wydziergałam je dobrze, ale za pierwszym razem przyszyłam za nisko po bokach głowy, przez co misiek za bardzo kojarzył mi się z Plastusiem… :) Po małym liftingu wszystko było już ok. W oryginale Holly możecie dostrzec, że uszy są trochę bardziej puchate, czyli tak, jak w naturze – Holly radzi, żeby nastroszyć trochę włóczkę ostrą szczotką. Gdybym dziergała ze 100% akrylu, to z pewnością też bym tak zrobiła, ale zastosowałam mieszankę akrylu z bawełną i po prostu wiem, że ona nie ma takiego potencjału puszenia, więc darowałam sobie ten zabieg.

Co tu dużo gadać – Koalka jest fantastyczna i bardzo miło mi się ją dziergało :) Wyjątkowo, nawet przyszywanie elementów nie było takie męczące i to pomimo dwukrotnego mocowania uszu! Dwa wieczorki i maskotka gotowa, sama przyjemność. Zachęcam do spróbowania swoich sił i zapoznania się z twórczością Molly, ponieważ dziewczyna zdecydowanie ma talent do tworzenia fantastycznych wzorów.

2 thoughts on “Koala

  1. Słodziak! Od najmłodszych lat uwielbiam misie, a misie koala szczególnie :). Mam nadzieję, że kiedyś odwiedzę moją wymarzoną Australię i zobaczę misia koala na żywo :).

  2. Prześliczna koala, chciałoby się tulić :)
    Zawsze interesowałam się Australią jako taką i bardzo bolały mnie pożary, szczególnie porażająca ilość zwierząt, która zginęła. Czytając artykuły na ten temat, natrafiłam na filmik nagrany przez weterynarza, na którym ratują jednego koalę. Odgłos koali, który po prostu wyje z bólu jest porażający… Dobrze, że możemy pomóc chociaż w tak prosty sposób jak kupno wzoru :)
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *