Lama, broszka brick stitch

Prawdę mówiąc, szukałam wzoru na koralikowe koczyki. Zamiast tego, na blogu Pasartu, trafiłam na fantastyczny wzór lamy i od razu zaczęłam szykować warsztat. Mam nadzieję, że wzór na kolczyki też ostatecznie znajdę, ale póki co jestem oczarowana tym cudnym zwierzakiem! To jak do tej pory największa i najbardziej złożona rzecz, którą zrobiłam ściegiem brick stitch, ale tak naprawdę wcale nie była jakoś specjalnie trudna ;) Jeśli macie za sobą kilka prostszych rzeczy, to bez problemu zrobicie sobie lamę. Albo od razu dwie, jak ja :)

Zaczęłam się też poważnie zastanawiać, skąd tak mocna reprezentacja lam – są obecne wszędzie! Ubrania, kubki, notesy, długopisy, etui na smartfony…. Ciężko znaleźć przedmiot, na którym do tej pory nie pojawiła się lama. Drugim zwierzęciem, które święci taki triumf jest flaming, też wszędzie ich pełno. Dlaczego akurat te dwa? Kto o tym zdecydował? Co będzie kolejne? Nie wiem. Ale wiem, że mała koralikowa lama to jest właśnie to, czego ostatnio potrzebowałam :)

Pierwszą zrobiłam tą po prawej ze zdjęcia powyżej. Różni się trochę kolorem od bliźniaczki – to dlatego, że szyłam ją używając ciemnej nici Tytan 80. Nić koszmarnie mi się plątała, myślę, że połowa czasu, który potrzebowałam na zrobienie lamy zeszła mi na rozplątywanie supełków. Do tego całość jest bardzo plastyczna, łatwo się wygina, a gdy trzymam lamę w pionie, opada jej głowa. Od razu chciałam więc sprawdzić, jak to będzie z nicią monofilową (aka „żyłką”). Ucinałam mniejsze kawałki, niż nici, więc plątania było o wiele mniej, a całość wyszła trochę sztywniejsza, choć i tak nie tak sztywna, jak oczekiwałam, za to zupełnie bielutka. Nie ma tego jeszcze na fotkach, bo chciałam pokazać Wam tę dwójkę jak najszybciej, ale będę obie podklejała, żeby właśnie trzymały fason.

W pierwszej lamie, robionej nicią, jest też małe potknięcie w tylnych nóżkach – gdzieś się zagapiłam i  zrobiłam jej dłuższe ostatnie kopytko. W żaden sposób nie wpływa to na odbiór pracy, ale przy drugiej próbie byłam już bardziej czujna.

Jestem jednak nie do końca zadowolona z tego, jak układają się koraliki. Może szyję zbyt ciasno, może powinnam dokładniej wybierać koraliki, ale obie lamy są lekko pofalowane. Starałam się to maksymalnie ukryć na zdjęciach, ale na żywo widać, że praca jest lekko pomarszczona. Muszę zapytać kogoś mądrzejszego od siebie co z tym fantem zrobić. Może ktoś z moich czytelników zna odpowiedź? :)

Broszka ma około 7 cm wysokości, a zrobienie jej zajęło mi około 5h. Fajnie wyszła, więc chciałam jej porobić fajne zdjęcia – stąd tło w korony i pompony. Dopiero gdy wrzuciłam zdjęcia na komputer dostrzegłam, że pompony dają trochę za dużo cienia (i to kolorowego, w zależności od pomponu :D), ale i tak uważam, że to fajny pomysł, całkiem pasujący do lamy. Ponownie polecam Wam spróbować swoich sił z tym wzorem – moim zdaniem naprawdę warto!

3 thoughts on “Lama, broszka brick stitch

  1. Są cudowne! I wcale się nie dziwię, że ten motyw jest tak popularny, ponieważ są to wyjątkowo sympatyczne zwierzęta ;).

  2. Na pewno skorzystam ze wzoru – uwielbiam brick :) Ja swoje prace szyję zwykle żyłką wędkarską i wychodzą dość sztywne (nie pamiętam dokładnie, ale grubość żyłki, z której plotę to 0,14 albo 0,15 mm). Co do falowania, to najprawdopodobniej wina koralików – jeśli dobrze widzę, to użyłaś rozmiaru 15/0 Toho Round (ale mogę się mylić, wzrok nie ten ;) ), a one, mimo wszystko, różnią się rozmiarem między sobą, w zależności od wykończenia. Żeby tego uniknąć, możesz albo bardzo dokładnie wybierać koraliki, albo robić tylko z koralików w jednym wykończeniu (ale to psuje efekt), albo robić odrobinkę luźniej (czasem zdarza się zaciągnąć nitkę tak mocno, że koraliki nie chcą się ładnie układać) albo przerzucić się na Miyuki. Nawet Toho Treasure potrafią być bardzo krzywe i różnić się w szerokości – ułamki milimetrów robią różnicę i nieraz rozplatałam moje peyote’owe bransoletki lub kulki, bo jeden koralik sprawiał, że falowały.
    Mam nadzieję, że ten wywód chociaż trochę pomoże :) Falowanie lam nie zmienia faktu, że są przeurocze :)
    Pozdrawiam!

    1. To właśnie są Miyuki Delica i w zasadzie każda praca robi mi takie fale Dunaju…. Czyli pewnie robię za ciasno. Co nie byłoby wcale takie dziwne – bardzo długo robiłam super-ściśle na szydełku, może z koralikami ten luz też przyjdzie dopiero z czasem? ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *