Owieczki Hope

Owieczki Hope

Mam zrobioną taką rękodzielniczą listę „to do” na ten rok. I, śmieszna sprawa, co chwila wtryniam tam kolejny projekt, zamiast skupić się na tych, które są tam wpisane od stycznia ;) Ale przecież nie mogłam przejść obojętne obok wzoru na przecudowną owieczkę Hope autorstwa Katrin Eleny tworzącej pod marką Petit Bonnet. Wielkanoc za rogiem, aż człowieka nosi, żeby wydziergać coś okolicznościowego. Zatem, nie zważając na wielki napis, że wzór dostępny jest jedynie w j. niemieckim, kliknęłam KUP. I mimo przebojów, nie żałuję. Spójrzcie, jakie one są rozkoszne!!

Uczyłam się niemieckiego w sumie 6 lat, dziergam prawie drugie tyle, no przecież rozgryzę ten wzór w dwie minuty – myślała naiwna Agnieszka jeszcze tydzień temu. Rzeczywistość okazała się nie być tak idealna, ale z pomocą googli, licznych słowników, w tym słowników szydełkowych, tworzonych przez społeczność dziergaczy, a ostatecznie nawet ze wsparciem samej Katrin udało się! Największy problem sprawiło mi to, że w jednym z szydełkowych słowników ktoś przetłumaczył feste Masche jako oczko ścisłe, a to jest proszę Państwa półsłupek. Muszę przyznać, że to faktycznie myląca nazwa, ponieważ słupek to… Stabchen. I dodatkowo istnieje halbes Stabchen, które mi jakoś intuicyjnie wydawało się półsłupkiem, ale nieeee, to akurat półsłupek nawijany. Który w ogóle nie występuje w tym wzorze. Także ten, po odkryciu tego drobnego niuansu praca ruszyła z kopyta. Znaczy, z racziczki, przecież mowa o owcach.

Pierwsza owca powstała błyskawicznie i spowodowała u mnie taki wylew oksytocyny, endorfiny i wszystkich innych hormonów odpowiedzialnych za „Aaaaaaawwwwww” oraz „O jeeeeeeeejuuuuuu <3”, że momentalnie przejrzałam zapasy Alize Cotton Gold Plus i wybrałam najbardziej owieczkowe kolory (zielony się nie załapał, niestety). Rozpoczęła się niemal taśmowa produkcja. Najpierw cztery korpusy (które próbowałam Wam w moim instastories sprzedać jako 4 smocze jajka), potem cztery główki, a później schody. Metaforyczne oczywiście, żadnych schodów przecież nie dziergałam ;) jednak zrobienie ośmiu uszek, a następnie szesnastu (!!!) nóżek to było niezłe wyzwanie. Do tego widmo deadline’u, więc pracowało się doprawdy pysznie. Zszedł mi cały weekend, ale dla tych cudownych zdjęć owczego stadka było warto <3

Wzór, gdy już przetłumaczycie sobie sploty, jest cudownie prosty, a efekt przychodzi szybko. W dodatku nie jest drogi i autorka wspominała, że niedługo planuje publikację wersji angielskiej, także zapiszcie sobie link do jej Etsy – warto! Moje stadko powstało z Alize Cotton Gold Plus w kolorach: 76 (beż obecny we wszystkich maskotkach), 01 (kremowy), 62 (jasny kremowy), 55 (biały), 373 (brązowy) oraz 60 (czarny). W środku kulka silikonowa, do tego safety eyes kupione nawet nie jestem pewna kiedy i gdzie. Jeśli zwrócicie uwagę, czarna owieczka ma trochę inne oczy – to dlatego, że tych pozostałych zwyczajnie mi zabrakło. Szkoda, bo mają fajny rozmiar i kształt, a w dodatku montuje się je na metalową blaszkę, a nie plastikowy pierścień, co jest o wiele wygodniejsze.

Owieczki mają niecałe 15cm długości, a wzrostem nieznacznie się różnią – to dlatego, że każdą trochę inaczej zszyłam. Na fotografiach też to widać, ale nie uważam, żeby któraś z nich przez to źle wyglądała. Każda po prostu jest unikatowa i to, że ucho raz wypada bardziej, a raz mniej z boku głowy w niczym tu nie przeszkadza :)

Gwarantuję, że jeszcze przed Wielkanocą coś wrzucę. A jeszcze dzisiaj wieczorem zamierzam ogłosić szybki konkurs – odwiedźcie mój profil na Facebooku około 20:00! :)

 

7 thoughts on “Owieczki Hope

  1. Te owieczki są cudowne <3 I wiem co mówię! Wykonaniu kilku na raz to kolejne wyzwanie, któremu podołałaś perfekcyjnie. Gratuluję odwagi jeżeli chodzi o język – ja kiedyś się uczyłam, ale nie pamiętam nic poza jednym zdaniem :D

  2. Jeju, jakie słodziaki :) Poziom szczęścia podniósł mi się na sam widok ;) Cudnie wyglądają w wielkanocnym koszyczku. Podziwiam ogarnięcie wzoru, chyba bym się nie porwała na schemat w innym języku niż angielski.

  3. Miałam podobny wylew hormonów, jak zobaczyłam konkursową owieczkę ;) Chwilowo boję się wszelkich maskotkopodobnych szydełkowych tworów, ale będzie trzeba w końcu wyjść ze strefy komfortu i wziąć byka za rogi. Mam wrażenie, że maskotki są szalenie trudne ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *