Rękodzielnicze Podsumowanie Roku 2019

….też macie wrażenie, że dopiero co przestawiliśmy się na pisanie 2019, a tu nagle koniec? Tak? To bardzo się cieszę, że nie jestem jedyna ;) Rany, jak ten rok szybko zleciał!! Trochę się w nim podziało, ale prawdę mówiąc rękodzielniczo to był mój najsłabszy rok – na pewno, jeśli idzie o liczbę zrealizowanych projektów. W tym roku było ich ledwie 32! Miałam strasznie mało produktywne lato, no aż wstyd patrzeć na ten sierpień z ledwie jednym wpisem na blogu…. Więc zacznę ten wpis od mocnego, noworocznego postanowienia poprawy: w 2020 przebiję ten wynik! :) Ale ale, mam też szereg powodów, żeby jednak być z tego mijającego 2019 zadowoloną, zatem zapraszam teraz na część wspominkowo-słodzącą.

W tym roku na warsztat wrócił sutasz oraz serwety. Te drugie były ostatnio u mnie w 2016! I muszę powiedzieć, że tęskniłam – świetnie się je dzierga. Tylko potem nie mam co z nimi zrobić, więc zawsze szukam chętnych do przygarnięcia urobku ;)

Bardzo ważne było dla mnie odczarowanie czapki jako formy. Zawsze było mi przykro/głupio, że tutaj taka fikuśna serweta, ale zwykłej czapki nie umiem. I w tym roku w końcu się udało! Pierwszym sukcesem była Pstrokata, ale dopiero jesienią znalazłam wzór swoich marzeń, czyli czapkę robioną w poprzek od Podziegajmy. Takie zrobiłam już trzy, więc ten rok kończę z zawrotną liczbą czterech samodzielnie wydzierganych czapek i zdecydowanie mam ochotę na więcej! :)

Miałam w tym roku przyjemność wykonywania trzech projektów z gotowych zestawów – filcowanego Borsuka od Agna Wool Art, wirewrappowych kolczyków od Kornelii Kubinowskiej oraz Modraszki od Weraph. Uwielbiam takie zestawy, mam nadzieję, że jeszcze niejeden przede mną :)

Spróbowałam też czegoś nowego – haftu koralikowego. Póki co tylko raz, efekt pewnie nie powala starych wyjadaczy, ale ja ciągle noszę we włosach swoje meeple, a one ciągle się pięknie trzymają, także czegóż chcieć więcej? ;)

Dwukrotnie w tym roku organizowałam warsztaty z dzirgania w moim miejscu zatrudnienia. W sumie było to 20 spotkań, na których wiosną uczyłyśmy się wykonywania maskotek, a zimą – robienia szydełkowych płatków śniegu. I ile razy bym tego nie napisała, muszę napisać raz jeszcze: zawsze jest cudownie, pozytywnie i szalenie twórczo!! Mam nadzieję, że w przyszłym roku też znajdą się na to chętni :)

Również dwukrotnie zgłosiłam swoje prace do konkursów na blogu Szuflady – raz z Wendy i Wyattem (bez sukcesów ;), a drugi ostatnio, z moją koralikową bransoletką w śnieżynki. Ten konkurs ciągle trwa, więc za kilka dni na pewno w tym miejscu pojawi się informacja, jak mi poszło ;)

UPDATE Z 06.01.2020: niestety bransoletka też nie dała rady, ale będą kolejne kategorie i kolejne konkursy, więc na pewno jeszcze kiedyś coś zgłoszę :)

A skoro jesteśmy już w temacie Śnieżynkowej bransoletki – jednym z moich postanowień na ten rok było zmienienie sposobu robienia zdjęć. Chodziło zwłaszcza o dość monotonne tła. Co prawda czysta biel (czy też w niektórych przypadkach niebieski) wygląda bardzo elegancko, ale jednak zdjęcia były przez to puste. W tym roku zaczęłam bawić się akcesoriami w tle oraz wychodzić w teren w poszukiwaniu idealnych kadrów i muszę przyznać, że to o wiele lepsza zabawa, niż pilnowanie idealnego światła, by wspomniana już biel prezentowała się jak najlepiej. I właśnie zdjęcia wielorybów oraz tej bransoletki uważam za moje najbardziej udane w tym roku :)

Z bransoletką wiąże się jeszcze trzecia ważna dla mnie rzecz. Samodzielnie zaprojektowałam ten wzór i udostępniłam go Wam, drogie czytelniczki i czytelnicy (bo wierzę, że i panowie zaglądają w ten babski zakątek ;). Wiem, że nie jestem znanym twórcą, że mój blog nie ma zasięgów oraz że motywy zimowe/świąteczne nie są specjalnie uniwersalne, przez co ten wzór raczej nie ma szans podbić beadingowego świata. Ale umówmy się, że za rok przejrzymy hasztagi w social mediach i sprawdzimy, czy ktoś może jednak nie skusił się, by go użyć. Napiszę o tym w kolejnym podsumowaniu…. :)

Ostatnią cudowną rzeczą, która mi się przytrafiła była… książka. „Ubranka dla dzieci na szydełku” autorstwa Nicki Trench. Już tłumaczę, dlaczego sprawa jest taka niezwykła. Po prostu pewnego dnia przyszła do mnie pocztą :) Wysłała ją do mnie Iwona z bloga Szydełkowe Cudasie, która jest jedną z patronek medialnych tej pięknej książki. Jeszcze nic z niej nie wykonałam, ale samo wydanie robi wrażenie – jest kolorowo, czytelnie, pięknie! Jestem niesamowicie zaszczycona i wzruszona, że Iwona pomyślała właśnie o mnie! Dodatkowo jej pomysł, by w sytuacji, w której akurat nie macie wśród znajomych dzieci, dziergać ubranka dla maskotek jest po prostu strzałem w dziesiątkę!  <3 Jak tylko wykonam coś z książki, oczywiście się Wam pochwalę :)

No i co… Trzy fajne chusty, trochę dziwnych pluszaków, garść nowej biżuterii…. Może niewiele wpisów, ale jak zawsze napiszę, że sam fakt, że ciągle prowadzę tego bloga to dla mnie największy sukces. Muszę Wam przyznać, że w tym roku faktycznie byłam już dość blisko zamknięcia tej całej imprezy – domena i hosting to naprawdę spory koszt i gdyby nie rada pani z infolinii jak ograniczyć tę kwotę to nie wiem, czy teraz pisałabym to podsumowanie. Na szczęście wpis jest, tradycyjny kolaż moich prac też :)

Dodatkowo, czy wiecie, że są aplikacje pozwalające zrobić zestawienie postów z Instagrama, które miały w danym roku najwięcej lajków? Oto moje Best of 2019 Miejscami jestem zdziwiona (pierwsze 3 super, ale tak wysokie miejsce Fuksa z kwaśną miną albo w ogóle obecność tego dziewiątego, ciemnego kadru z ciemną włóczką na ciemnym tle?), ale co tam, doceniam każde przesłane w ten sposób serduszko! :) W sumie tych polubień było prawie 2200!! To dla mnie absolutny kosmos, w poprzednim roku zatrzymałam się tuż pod 1800, a wpisów było przecież więcej. No nic, ponownie serdecznie zapraszam na mojego Insta – wrzucam tam nie tylko gotowe projekty, ale również takie pierdółki jak kot pomagający w inwenturze, więc myślę, że warto… :D

No to co Kochani, pozostało mi jak zwykle podziękować za ocean Waszej cierpliwości do długości moich wpisów oraz życzyć Wam tego co najlepsze na nadchodzący rok. Żyjcie tak, żebyście sami ze sobą czuli się jak najlepiej. Nikt nie będzie szczęśliwy za Was – ani szef, ani coach, ani ciotka Lusia, co to dla każdego ma świetne rady jak żyć ;) Odpuście, dbajcie o siebie i najbliższych i bądźcie szczęśliwi!

5 thoughts on “Rękodzielnicze Podsumowanie Roku 2019

  1. Wspaniałe prace! Podziwiam wszystkie, ale zawsze szczególnie podoba mi się Twoja biżuteria ;). Niech nowy rok będzie jeszcze lepszy i bogatszy we wspaniałe dzieła!
    Pozdrawiam :).

    1. Dziękuję Kasiu! :) Mam nadzieję, że kiedyś liczba wrzuconych przeze mnie projektów koralikowo-biżuteryjnych osiągnie masę krytyczną i też dasz szansę tej technice! :)

  2. Piękne podsumowanie, tyle różnorodnych technik i robótek :) Moim ulubieńcem jest spinka do włosów. Wszystkie prace są starannie wykonane, więc nie przejmowałabym się ich ilością ;) Łączę się w bólu odnośnie kosztów hostingu, właśnie się zastanawiam czy jest możliwość przeniesienia bloga na bezpłatną platformę, skoro i tak prowadzę go wyłącznie hobbystycznie…

    1. Dziękuję za wszystkie miłe słowa! Może kiedyś ktoś się zlituje, spojrzy na hobbystyczne portale łaskawszym okiem i wymyśli jakąś zniżkę dla tych, co to pro publico bono tworzą ;)

  3. 32 prace to mało? To nie wiem, jakie rekordy zamierzasz pobijać i jakich liczb sięgnąć w tym roku ;) Twój blog jest dla mnie miejscem bardzo inspirującym – poznaję tutaj techniki, o jakich wcześniej nie miałam pojęcia. Cieszę oczy przepięknymi pracami i wspaniałymi zdjęciami – dla mnie petarda, czy to na jednolitym tle, w terenie czy z dodatkami. Ja nie robiłam podsumowania na Insta, bo chyba bałam się wyników – Twój jest mega imponujący <3 i proszę Cię, nie myśl więcej o zamknięciu bloga, wiem, to są koszty, ale to jest Twoje miejsce w sieci i świetna odskocznia dla czytelników :)

    P.S. Ja właśnie przy pomocy tej książki ubieram dwa misie, które poprosiły mnie o zimowe wdzianka :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *