TransKOKONKInental CAL

TransKOKONKInental CAL

Cóż to były za emocjonujące tygodnie! Zaczynając 19 kwietnia nie wiedziałam, jak będzie wyglądało to, co robię. Wiedziałam, że to chusta, że pojawi się w 6 częściach i każdą z części projektowała inna osoba. W plikach grupy chyba nawet były zdjęcia gotowych prac, ale nawet nie chciałam ich szukać – chodziło właśnie o tę niespodziankę, niepewność co dalej. I naprawdę czekała mnie niezła niespodzianka, ba!, nawet nie jedna. Herbata gotowa? Jakieś przekąski w zasięgu ręki? Szykuje się wpis długi jak motek, którego użyłam do dziergania ;)

W zasadzie powinnam zacząć od tego, co to jest CAL i dlaczego właśnie ten. Więc CAL to skrót od „crochet along” czyli wspólne dzierganie. To akcja, podczas której wszyscy dziergają jedną rzecz, generalnie wiedzą, jaką – czy chustę, maskotkę, czapkę itd – ale wzór prezentowany jest w odcinkach. Spotkałam się również z jeszcze bardziej ekscytującą formą CALa, tzw. mystery CAL w których nie wiemy, co ostatecznie otrzymamy. Oczywiście autor takiej akcji sam decyduje, ile szczegółów zdradzi, bo wypadałoby choćby podać orientacyjny wymagany metraż włóczki ;) Widziałam na Instagramie świetnego mystery amigurumi CALa i bardzo żałowałam, że nie miałam czasu wziąć w nim udziału. Szereg naprawdę dziwacznie wyglądających elementów ostatecznie złożył się na cudownie pociesznego potworka, ale to domyślanie się po drodze, co to będzie (długo królowała teoria żaby… :D) jest chyba jeszcze lepsze :)

CAL TransKOKONKInental został zainicjowany – a jakże! – przez markę Kokonki, robiącą obłędne motki ombre, które mogliście już u mnie wielokrotnie podziwiać (Dandelion, Kalinda, Allyana – to tak na początek). Kokonki stworzyły na FB odpowiednią grupę, przez którą dowiedziałam się o istnieniu tego wyzwania, i właśnie na niej prezentowały kolejne odcinki wzoru. To był świetny pomysł: do każdej części zostały stworzone osobne tematy na pytania czy zdjęcia, więc na grupie nie robił się zbyt duży bałagan i łatwo było odnaleźć potrzebne info. Często w przypadku wątpliwości otrzymywaliśmy odpowiedź od samej autorki/autora wzoru, ale bardzo często inna z uczestniczek/uczestników była szybsza i chętnie podpowiadała co i jak. Sama społeczność, licząca przeszło 3200 osób!, jest naprawdę cudowna, dająca masę wsparcia i bardzo budująca.

Odnośnie samego motka, to tym razem wybór padł na 1800m mieszanki bawełny z akrylem w motku o nazwie Zachód Słońca nad Laguną. Adekwatnie, nie powiem :D Ale niestety wzięłam za duży metraż. Była mowa, że potrzeba około 1500-1700m, ja wzięłam 1800 ze strachu, żeby nie zabrakło, a tu psikus, przy przerabianiu szydełkiem 3,5mm zostało mi chyba ze 200m. Na pewno tej sporej końcówki nie wyrzucę, może przyda się jako dawca przy innym projekcie z Kokonka. No i muszę się pochwalić, że to był najszybciej wybrany kokonek w historii! Jeśli nigdy nie robiliście zakupów podobnych motków, wejdźcie sobie na stronę Kokonków. Wejdźcie i wybierzcie TYLKO JEDEN. No generalnie to graniczy z cudem ;) Przy każdych zakupach robię zawsze casting, który potrafi trwać tydzień. A tym razem… Weszłam na mieszanki bawełny i akrylu i już na pierwszej stronie czekał ON. Wiedziałam, że nie ma co patrzeć dalej. Był doskonały. Od razu dodałam do koszyka <3

Jak już wiecie, wzór składa się z 6 części. W gotowej chuście doskonale widać, gdzie są granice pomiędzy nimi – to te takie „krawężniki” (a dokładniej: słupki reliefowe) występujące w prawie identycznych odstępach. Zanim przejdę do moich wrażeń o każdej części, krótka uwaga odnośnie prezentacji wzoru. Kawał dobrej roboty, zawsze ładny, czytelny schemat, co drugi rządek zaznaczony innym kolorem, żeby się nic nie pomyliło. Jednak przez cały projekt bardzo ale to bardzo przeszkadzał mi jeden szczegół: brak informacji na końcu rzędu o liczbie powtórzeń motywu, liczbie popcornów, słupków, no czegokolwiek, dzięki czemu można by kontrolować, czy praca na pewno idzie w dobrym kierunku. Z tego powodu miałam potężny zgrzyt w rzędzie 63, czyli pod sam koniec chusty. Widmo tego, że może błąd jest 20 rzędów wcześniej, a ja nawet nie miałam jak go wyśledzić, było okropne. Na szczęście tu się parę oczek zamarkowało, tu dodało, tam odjęło i wszystko ładnie mi się zeszło ;)

Część pierwsza, autorstwa Grażyny Morpak, była naprawdę w porządku. Bardzo zróżnicowana, nie pozwalała się nudzić :) Ale to też były najkrótsze rządki, kto wie, co bym o nich mówiła, gdyby wypadały w drugiej połowie długości chusty….? Jedno mnie tylko zastanawiało: w rzędzie 8 jest rozwiązanie, z którym nigdy wcześniej się nie spotkałam, mianowiecie dłuuuugi łańcuszek, który robiąc kolejny rząd należy obrócić przed przerobieniem. Miałam do tego strasznie niezgrabne paluchy i w końcowej pracy nie widzę w tym miejscu żadnego WOW, więc nie wiem, po co tak skomplikowane rozwiązanie ;)

Druga część – Magdaleny Bytnar – miała super-upierdliwe słupki reliefowe. Ja generalnie bardzo je lubię, ale w tej części stanowią one dominującą większość. I to nie są zwykłe reliefy, tylko takie łączone górą albo wychodzące z tego samego punktu, co dodatkowo przysparzało mi roboty. Strasznie długo robiłam ten fragment, jak na tak wczesny etap projektu ;)

Część trzecia i na arenę wchodzi Jacek Mrożewicz. Jacek dał się poznać jako wielbiciel puffków, których ja fanką niestety nie jestem. Z prostego powodu – prawie zawsze jak przeciągam szydełkiem przez tunel z pętelek włóczki, to którąś zahaczę :P Nie jest tak, że mi się nie podobają, po prostu słabo mi idą. No to dzięki Jackowi mogłam ćwiczyć i ćwiczyć…. :D Ta część jest bardzo ozdobna, naprawdę doskonale przemyślana :)

Część czwarta to pierwszy zagraniczny gość – Colleen O’Neill. Jej część to moja ulubiona do robienia <3 Bez udziwnień, trochę wachlarzy, które uwielbiam, trochę popcornów, które też darzę sympatią <3 Muszę jednak przyznać, że jest w trochę innym klimacie niż cała reszta. Czy mi to przeszkadza? A skąd! No i +20 sympatii za BRAK PUFFKÓW! :D

Piąta część była moją największą zmorą. Jej autorka, Elżbieta Sroczyńska, wpakowała tam tyle puffków, że Jacek mógłby tylko pomarzyć! Ale z drugiej strony, to już piąta część. Ramiona chusty robią się coraz dłuższe. Może gdyby części Jacka i Eli były zamienione miejscami, to teraz narzekałabym na Jacka…? W każdym razie dzierganie to była GEHENNA nie tylko przez puffki, ale również przez np rząd 56 w którym na zmianę jest kilka reliefów od przodu a potem niespodziewanie JEBS jeden od tyłu i zanim nauczyłam się motywu to dużo, duuużo prułam oraz rząd 59 – kto to wymyślił, żeby wkłuwać się w szczyt słupka, który dopiero co przerobiliśmy dookoła reliefem? :D Teraz mogę się z tego śmiać, ale wtedy myślałam, że osiwieję. A wiecie, co jest najgorsze? Że ta część kurcze wygląda po prostu fenomenalnie <3 Warto było <3

No i końcówka, bordiura zaprojektowana przez Kirsten Bishop. Przyznaję – od razu olałam pikotki. Nie znoszę ich robić, zawsze unikam, nie ważne, czy to chusta czy serweta ;) To dość ciekawa część, ale niestety w tym jednym jedynym miejscu osoba odpowiedzialna za graficzne przedstawienie wzoru chyba przysnęła. Kirsten dała sporo łuków, czasami jedne nad drugimi, więc w schemacie dostajemy tak ogromną liczbę kółeczek, że oczy nie wiedzą, na co patrzeć. Gdy wydrukowałam sobie tę część, wzięłam zakreślacze i pozaznaczałam, co należy do czego, bo miałam problem rozczytać wzór. Ale samo dzierganie było fajne i szło zaskakująco szybko, jak na ostatnie rzędy.

Więc tak, prawie 3 tygodnie, mnóstwo zabawy i na końcu jeszcze piękna chusta. Dziękuję, nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba ;) Nawet zdjęcia wyszły naprawdę ładnie, wystarczyło je dociąć i usunąć w Gimpie ptasią kupę, która wchodziła w kadr :P Cieszę się, że mogłam skorzystać z ulubionego stolika piknikowego, bo obostrzenia wokół wirusowe trochę zelżały. Serdecznie polecam Wam zarówno CALe jak i Kokonki <3 Polecam duże i małe formy, robienie ich dla siebie i obdarowywanie wszystkich w okół. A najbardziej polecam tę cudowną społeczność rękodzielników wielu różnych technik, którą mamy w Polsce – cokolwiek robicie, zachęcam Was do znalezienia ludzi, którzy też się tym zajmują. To źródło najbardziej pozytywnego kopa jakie jest możliwe <3

10 thoughts on “TransKOKONKInental CAL

  1. Szkoda, że nie opatrzyłaś przy komentarzu do każdej części jej zdjęcia. Na zdjęciach całej chusty nie do końca widzę co miałaś na myśli.

    A kokonek jest przecudny! Ach jakie piękne kolory. Chusta wyszła super. I jaka wielka.

  2. Chusta jest rzeczywiście piękna – wzór, kolor, wszystko wspaniale się uzupełnia. Obserwowałam postęp prac na Twoim IG i muszę sie przynać, że nabrałam wielkiej ochoty na uczestnictwo w zabawie. Niestety, nie miałam odpowiednio długiego motka, a ostatnio staram się wyrabiać nitki tylko z posiadanych zapasów ;). W ten sposób poprzestałam na podziwianiu Twojej chusty, którą naprawdę jestem zauroczona :).

  3. Wspaniała chusta, ma cudowne kolory :) Jest zaskakująco spójna, mimo że projektowało ją sześć osób. I podziwiam szybkość dziergania, dla mnie chusta w 3 tygodnie to tempo ekspresowe…

    1. Właśnie z jednej strony szybko poszło, ale z drugiej czekanie na kolejny fragment wzoru potrafiło się dłużyć…. :D

  4. Chusta jest piękna i chyba się skuszę, ale najpierw muszę przerobić te motki co mam – parę Flowersów – żeby zamówić odpowiednio długiego Kokonka ;) Takie sobie sama nałożyłam ograniczenie, bo nie mam już gdzie motków upychać na tych 44 m2, gdzie jestem ja, współlokatorka i trzy koty :P
    Kupiłam przy okazji parę wzorów Jacka, bo chusty są obłędne, ale, OLABOGA, wzory się wydają dość skomplikowane. Może przy samym dzierganiu będzie łatwiej wszystko połapać ;)

    1. Śledzę Jacka na Insta, facet ma dar w rękach <3 Będę śledzić Twoje poczynania, co tam cudownego się wykluje z tych Flowersów :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *